czwartek, 21 czerwca 2012

Fenomen wydawniczy

Zapoznałam się z "Zamienioną" i "Rozdartą" Amandy Hocking, bo byłam ciekawa. Milion sprzedanych ebooków? Spełniony amerykański sen. To robi wrażenie. Oto, co o nich sądzę: KLIK i KLIK.

poniedziałek, 18 czerwca 2012

15 i 16 dzień z książkami


Dzień 15 - Ulubiona książka traktująca o obcych kulturach

Cóż, pawie nie czytam książek podróżniczych. Miałam jakąś przygodę z książkami Beaty Pawlikowskiej. Miałam chyba jakąś i z panem Cejrowskim. Te napisane przez Martynę Wojciechowską są pięknie wydane i pewnie ciekawe, ale stanowczo zbyt drogie. Nie ciągnie mnie do książek podróżniczych, tak, jak nie ciągnie mnie do samego podróżowania. Cóż, są tacy, którzy nie potrafią wysiedzieć na miejscu. I tacy jak ja, którzy nie cierpią się ruszać. Tu gdzie jestem, mam wszystko, czego mi potrzeba. Koniec i kropka. Drogą eliminacji, jedyna książka o obcych kulturach, którą wspominam ciepło (głównie ze względu na humor) to niemal nikomu nieznany „Nowy kwiat cesarza (i pszczoły)”  Ignacego Karkowicza. Opowieść o Etiopii zupełnie inna niż te, oklepane już, reportaże mistrza Kapuścińskiego.




 Dzień 16 - Ulubiona książka, którą sfilmowano

 I tu jestem trochę w kropce. Bo czy wystarczy, że książka jest ulubiona, i że je są sfilmowano, czy też ma być to ekranizacja, którą widzieliśmy i która nam się spodobała? Jeśli warunkiem jest to, że powieść ma należeć do ulubionych i być sfilmowana, a nieważne jest, czy tę ekranizację widzieliśmy, czy nie, to w moim przypadku będzie to „Księga Diny” Herbiorg Wassmo. Książka mnie zachwyciła. Filmu nie widziałam. Wiem, że są w nim naturalistyczne sceny i przypuszczam, że bym go odchorowała. Nie jestem jeszcze gotowa, by obejrzeć ten film i nie wiem, czy kiedykolwiek będę. Ale kard z Diną siedzącą na Szatanie… no cudo. Jeśli natomiast miałaby to być ulubiona książka, której ekranizację widziałam, wybrałabym „Zaklinacza koni” i „Dumę i uprzedzenie”. W „Zaklinaczu” cudowny Redford, doskonała Kristin Scott Thomas i młoda Scarlett Johansson. Jeśli chodzi o „Dumę i uprzedzenie” to wcale nie wersja BBC, a właśnie ta nowsza z Keirą Knightley. Jest jeszcze jedna opcja – książka, która podobała mi się znacznie mniej niż ekranizacja. Nie bijcie, „Władca Pierścieni”. Nie przyjmuję do wiadomości, że będzie koniec świata, bo muszę iść do kina i znów zobaczyć Kate Blanschett w roli Galadrieli. No muszę, bo inaczej się uduszę.

piątek, 15 czerwca 2012

Musi być jakieś wyjaśnienie...

Powieść Krzysztofa Kotowskiego, "Krew na Placu Lalek", to  kandydatka na Kopytko miesiąca i być może roku. Wciągająca, niesamowita, nieszablonowa, fenomenalna. Kryminał, od którego nie można się oderwać, a jednocześnie znacznie więcej. Recenzja - KLIK.

poniedziałek, 11 czerwca 2012

13 i 14 dzień z książkami


Dzień 13 - Najukochańsza książka z dzieciństwa

„Piotruś Pan” w interpretacji głosowej mojej Mamy. I zbiór baśni Grimm, z jakąś baśnią o księżniczce, która miała chusteczkę z zawiązanymi w środku łzami oraz konia, któremu ucięli łeb. Księżniczka potem rozmawiała z rzeczonym łbem. W książce była nawet ilustracja tej sceny. Niestety nie pamiętam dokładnie, bo książkę mi ktoś w pewnym momencie „zacapcarapcał”. A kto nie zna tego słowa, domyśli się z kontekstu.


Dzień 14 - Książka, która powinna się znaleźć na obowiązkowej liście lektur w szkole średniej

Do głowy przychodzą mi dwie pozycje. Pierwsza to „Jeśli zimową nocą podróżny” Ithalo Calvino. Powieść pokazuje, że literatura może też być zabawą i w jaki sposób można wyzyskać konwencje literackie. Arcydzieło w lekkiej formie. Druga to „Portret Doriana Graya” Oscara Wilde’a. Tę książkę powinno się serwować każdemu u progu życia, jako drogowskaz, jak nie przesadzić w eksploatacji tegoż, a jednocześnie pamiętać, by nie brać go zbyt poważnie, bo i tak nie wyjdziemy z niego żywi. Książka poruszająca kontekst, co wolno artyście, życia jako sztuki, a do tego napisana tak, że… słów brak.

środa, 6 czerwca 2012

12 z 30 dni z książkami


 Dzień 12 - Książka, która tak wycieńczyła Cię emocjonalnie, że musiałaś przerwać jej czytanie lub odłożyć na jakiś czas

I tym razem odpowiedź nasuwa mi się sama, bez specjalnego przeszukiwania szufladek pamięci – „Zbrodnia i kara” Dostojewskiego, bez dwóch zdań. Scena maltretowania konia. Ostatnio także „Malowany ptak” Jerzego Kosińskiego – festiwal okropieństw, choć nie czyta się źle. Jednak starałam się zrobić wszystko, by sobie nie wyobrażać. A tak już w ogóle ostatnio-ostatnio to moja własna książka. Może nie czytanie, ale pisanie. Przez dwa lata napisałam chyba z tuzin (albo i więcej) zakończeń „Przebudzeń drozda” (być może „Przebudzeń śniegu” – w kwestii tytułu tez jeszcze nie podjęłam decyzji) i żadne, absolutnie żadne mi się nie podoba. I męczę się strasznie, dręczę okropnie. No nic, zobaczymy.

niedziela, 3 czerwca 2012

Majowe Kopytko i dzień 11 z 30 dni z książkami


Maj nie był dla Biblioteki Edgara dobrym miesiącem. Zajęci czym innym, mieliśmy mało czasu na czytanie. Nie zapowiada się, by w tym miesiącu sytuacja miała się już poprawić, ale może będzie choć odrobinę lepiej. Tak, czy inaczej, w maju do Nagrody imienia Edgara Kopytko nominowani są:

·        Jana Oliver, „Córka Łowcy Demonów”,
·        Anthony Horowitz, „Dom jedwabny”,
·        Julie Kagawa, „Żelazny król”,
·        Julie Kagawa, „Żelazna córka,
·        Alexandra Ivy, „Drapieżna ciemność”
·        Christine Feehan, „Mroczny obrońca”.

Nagrodę otrzymuje (fanfary, ekscytujące oczekiwanie):
Julie Kagawa za „Żelaznego króla”

 

Książka, dzięki której zaraziłeś się czytaniem

A tę akurat pamiętam dokładnie. Do dwunastego roku życia czytałam mało, nad czym moja Rodzicielka bardzo ubolewała. Dlatego od czasu do czasu podsuwała im różne powieści z nadzieją, że mi się spodobają i coś drgnie w materii nieczytania. I drgnęło przy „Szóstej klepce” Małgorzaty Musierowicz. Kamyczek uruchomił lawinę, bo od czytania przeszłam do pisania. Teraz moja Rodzicielka chyba przeklina dzień, w którym odkurzyła półkę z książkami dla młodzieży i podsunęła mi Musierowicz ze słowami: „Ale spróbuj, to fajne”. Koniec końców teraz rwie sobie włosy z głowy nie dlatego, że nie czytam, tylko dlatego, że nic nie robię, tylko czytam. Jak to punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, prawda?

piątek, 1 czerwca 2012

Dzień 10 z 30 dni z książkami


Dzień 10 - Pierwsza książka przeczytana przez Ciebie

Pierwszej książki przeczytanej przeze mnie nie pamiętam. Pamiętam natomiast, że będąc dzieckiem bardzo kiepsko czytałam. A że moja Mama była (pardon, nadal jest) bardzo troskliwym rodzicem, każdego dnia brała mnie na kolana i czytałam jej na głos jakąś książkę. W ten właśnie sposób przebrnęłyśmy przez „Kajtkowe przygody” i „Plastusiowy pamiętnik”. Nienawidziłam głośnego czytania. Niektóre rzeczy docenia się dopiero po latach.