O świętach bez czołobitności
![]() |
źródło |
Święta mnie zastanawiają. To
naprawdę fenomen. Tysiące przygotowań. Sprzątanie, gotowanie, pieczenie,
ubieranie choinki, przygotowywanie prezentów. Wczoraj ubierałam choinkę. Tak,
tak, tę, którą Mama stwierdziła, że „sobie ubierze” i której (nareszcie!) miało
nie być. Zeszłam do piwnicy po bombki. Spotkałam sąsiadów. Oni też nie lubią
przystrajania drzewka. Zaproponowałam sąsiadce, żeby ubrała i moje, skoro się
już rozpędzi. Spojrzała na mnie zmęczona: „A upieczesz za mnie makowca?”.
Sąsiad dodał: „Już nic nie mów, bo znów mi zacznie płakać”. I pewnie w
większości domów jest tak samo. Na kilka dni przed świętami zaharowujemy się na
śmierć. Denerwujemy się, warczymy na siebie, krzyczymy. A potem o godzinie
„pierwsza gwiazdka” siadamy do stołów wystrojeni, zmęczeni i udajemy, że możemy
na siebie patrzeć i że wcale nie jesteśmy skłóceni. Potem któreś z rodzinnych
dzieci zwymiotuje, bo stanie mu w gardle ość od ryby (a może atmosfera?).
Obdarowujemy się nietrafionymi prezentami. I fajnie jest. Bo przecież na stole
stoi dwanaście dań. To nic, że nikt nie jest w stanie tego zjeść, a miejsca w
zamrażarce brak, więc pewnie się wyrzuci. Ale było, jak tradycja nakazała,
przykazała i zakazała inaczej. Następnie dwa dni rodzinnych spotkań. Bo przecież
między nami fajnie jest. Cudowne święta to mit i kit, który co roku sobie
wciskamy. Zawsze ma być dobrze, a wychodzi jak zwykle. Alleluja i do przodu!
Jak w przypadku naszego skoczka. Luz w dupie i przelecimy przez święta jak
petarda. Następny rok przed nami. Najszczersze, najserdeczniejsze życzenia
Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku, Moi Drodzy. I rzecz jasna luzu w... rzyci(u), żeby przez następny rok przemknąć jak petarda.
Jakoś nie chce mi się wierzyć w te życzenia po takim wstępie. ;-) Skąd ta niechęć? Legenda głosi, że są normalne rodziny, w których Święta są fajne. U mnie też tak było bardzo, bardzo dawno temu, potem to się skończyło, ale nie zamieniam się w Scrooge'a, tylko myślę, jak będę spędzać Święta za parę lat, gdy to ja będę organizowała Wigilię i decydowała, z kim ją spędzę.
OdpowiedzUsuńJa też się nigdy nie spinam i naprawdę jest luz! :-)
OdpowiedzUsuńPogodnych i radosnych!
Minerwo - życzenia są jak najbardziej szczere :). Twój tok myślenia bardzo mi się podoba.
OdpowiedzUsuńKarolino - godzina, o której napisałaś, raczej nie świadczy o nie spinaniu się :). Zabójcza 4 rano.