czwartek, 12 marca 2015

Zapomniana Sara Grimke



Sara Grimke, czy ktoś z Was kiedykolwiek słyszał to nazwisko? Ja też nie. Kiedy zabierałam się za lekturę „Czarnych skrzydeł” Sue Monk Kidd nie wiedziałam nawet, że nie jest to postać fikcyjna. Dowiedziałam się dopiero z posłowia.
            Sara Grimke jest córką sędziego i zarazem plantatora należącego do elity Charstonu. Na swoje jedenaste urodziny otrzymuje niewolnicę, Szelmę. Między biała panią i czarną niewolnicą nawiązuje się nić sympatii. Obserwujemy ich relację na przestrzeni lat, od chwili, gdy obie są dziewczynkami do momentu, gdy osiągają podeszły wiek i każda ma pokaźny bagaż doświadczeń.
            Bardzo podobała mi się postać Sary. Lubię kobiety, które walczą o to, w co wierzą, walczą o siebie. Swoje prawo do głosu, wyrażania opinii, do bycia sobą. Sara Grimke miała wybór. Mogła wyjść za mąż, ale wiedziała, że wiązałoby się to z porzuceniem swoich przekonań. Dlatego wolała pozostać niezamężna i podróżować po kraju z odczytami o abolicjonizmie. Co więcej połączyła walkę o wolność niewolników z walką o prawa kobiet.  Wiedziała, że można albo pozostać sobą, albo być żoną.
            Sarę autorka zestawia z Szelmą, niewolnicą. Szelma wraz z matką dokładają wszelkich starań, by się wyzwolić. Starają się wykupić, uciec, wziąć udział w powstaniu niewolników. Niewolnica to równie ciekawa postać. Harda, mądra i wolna duchem, choć według prawa jej właścicielem był sędzia Grimke.
            To właśnie na zestawieniu tych dwóch światów polega siła tej książki. Dopiero ono daje nam bowiem pełen ogląd sytuacji. Mamy tu bowiem pokazaną i perspektywę właścicielki i niewolnicy. Która z nich jest naprawdę wolna?
            „Czarne skrzydła” to ciekawa powieść obyczajowa. Oczywiście nie można jej traktować jak studium historycznego czy zbeletryzowanej biografii Sary Grimke.  Autorka bowiem sama przyznaje, że część wydarzeń wymyśliła, by urozmaicić opowieść. Książka pozostaje jednak dobrze skomponowana, przemyślana i napisana pięknym językiem.  Fakt, że dotyczy autentycznych postaci (w powieści występuje także szereg innych osób zapisanych na kartach historii, z którymi stykała się bohaterka) sprawia, że patrzy się na nią nieco inaczej. Gdy po lekturze dowiedziałam się, że Sara Grimke nie jest tylko wymysłem Sue Monk Kidd, zaczęłam zupełnie inaczej patrzeć na tę powieść. Stała się dla mnie jeszcze cenniejsza, gdyż próbuje przywrócić z niebytu prawie już zapomnianą wspaniałą kobietę. Kobietę, o której niemal nikt nie słyszał, mimo że to jej pisma stały się inspiracją dla autorki „Chaty wuja Toma”.
            Serdecznie polecam Wam lekturę „Czarnych skrzydeł”. To naprawdę wartościowa książka, a poza tym fascynująca historia silnych, niezależnych kobiet.


3 komentarze:

  1. Czytałam :) Wspaniała i pięknie napisana powieść... Również polecam... Teraz czekam na "Sekretne życie pszczół" :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam, dobra książka, choć porusza trudny temat, szybko się ją czyta. Też nie wiedziałam, że Sara Grimke była realną postacią i tak ważną w kwestii sprzeciwu dla niewolnictwa i emancypacji kobiet. To ważna postać w historii

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie również bardzo podobał się ten tekst, a przede wszystkim sposób ujęcia rzeczywistości, dwie perspektywy i sam bieg wydarzeń. Również nie wiedziałam, że opowieść dotyczy rzeczywistej postaci i chyba trochę żal, że takie osoby są gdzieś w świecie zapomniane.

    OdpowiedzUsuń