wtorek, 10 marca 2015

Pisarze i czytelnicy według Sowy



W zasadzie rzadko czytam powieści obyczajowe. Do przeczytania „Części intymnych” Izabeli Sowy skłoniła mnie entuzjastyczna recenzja na blogu Subiektywnie o książkach. W notatce o powieści przeczytałam, że bohaterem jest pisarz, a fabuła opowiada o środowisku pisarsko-wydawniczo-czytelniczym. Nigdy wcześnie Sowy nie czytałam, pomyślałam sobie, że można spróbować.
            Bohaterem „Części intymnych” jest Janusz, pisarz, któremu średnio się wiedzie. Przez przypadek (zakład z kolegą z pracy) napisał jeden bestseller, na dodatek okrzyknięty przez krytyków rewelacyjną powieścią. Bohater od tamtej pory stara się napisać coś równie dobrego, ale nie bardzo mu wychodzi. By podreperować finanse czasem udzieli bzdurnego wywiadu dla czasopisma, innym razem wybierze się w podróż po Polsce, odbywając spotkania autorskie.
            „Części intymne” przedstawiają ironiczno-zabawny obraz autorów, czytelników i bibliotekarzy. Janusz  podróżuje od wioski do wioski. Spotyka różnych ludzi – bibliotekarki, dyrektorki wiejskich domów kultury, czytelników, uczniów.
            Mam kłopot z tą książką. Z jednej strony czyta się ją przyjemnie. Jest taka słodko-gorzka, jak migdały. Janusz od czasu do czasu rzuci jakąś mądrością życiową w stylu Paulo Coelho, ale świetnie zdaje sobie z tego sprawę i sam z siebie żartuje, co ewentualnemu krytykowi wytrąca broń z ręki. Jest też (boleśnie?) prawdziwa – choćby opis fiokowania się starszych pań, uczestniczek Dyskusyjnych Klubów Książki, na spotkanie z „panem autorem”. Z drugiej strony strasznie to wszystko stereotypowe – czytelniczki są zahukane albo wulgarne (jeśli to uczennice), bibliotekarki głupie, a autorzy uwielbiają się rozpijać. Jeśli liczycie na pogłębioną opowieść o rynku wydawniczym w Polsce, tu jej nie znajdziecie i poczujecie się, jak ja, rozczarowani.
            Czy poleciłabym „Części intymne” Izabeli Sowy? Jeśli ktoś szuka niezobowiązującej powieści obyczajowej, owszem. Jeśli liczylibyście, tak, jak i ja liczyłam, na wniknięcie w układ autor-wydawnictwo-czytelnik i poznanie tego świata od kuchni, zawiedziecie się. W tej kwestii powieść właściwie ślizga się po powierzchni tematu. Tako rzeczę Wam ja, Pani z biblioteki


4 komentarze:

  1. Przyznam, że rozważałam przeczytanie tej książki... teraz już sama nie wiem ;) Chyba jednak sobie odpuszczę... ;)
    Pozdrawiam serdecznie :)
    http://nieterazwlasnieczytam.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja z chęcią poczytam sobie jakąś niezobowiązującą obyczajówkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię obyczajówki, w tym te nasze rodzime :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Serdecznie dziękuję za komentarze. Sprawiacie, że chce mi się pisać :).

    OdpowiedzUsuń