wtorek, 6 sierpnia 2013

Drobne szaleństwa dnia codziennego


źródło

„- Mogłabym spędzić w Maine resztę życia.
- Twoje miejsce jest w Bostonie.
- Boston nigdy mnie nie rozpieszczał.
- Miasta tego nie robią, tylko ludzie.
- I to ludzie sprawiają zawód. – Maura zamrugała, patrząc w ogień.”
Tess Gerritsen, Ostatni, który umrze

Rozpieszczacie się? Robicie sobie niewielkie przyjemności? Uprawiacie drobne szaleństwa dnia codziennego, wcielając w życie hasło reklamowe pewnej karty płatniczej, które głosi, iż rzeczy mają wartość, ale radość po ich zakupie jest bezcenna? Czy jakaś rzecz zawołała kiedyś do Was z wystawy sklepowej: „Kup mnie, kup, chcę być twoja”? Ulegacie? Opieracie się? A może łatwiej przychodzi Wam sprawianie radości innym, niż samym sobie? Nie jestem najlepsza w drobnych szaleństwach dnia codziennego. Z zakupem czegokolwiek dla siebie najpierw się prześpię, potem trzy razy jeszcze się zastanowię, a na koniec zwykle sobie odpuszczam. Jestem sama dla siebie złym policjantem, który na dodatek ma węża w kieszeni. Konkretnie anakondę. A gdy już sobie pozwolę, pofolguję… okazuje się, że kupiłam bluzkę dwa numery za dużą, a patrząc na umieszczoną na niej sowę, T stwierdza: „Jaka ładna pisanka z uszami”. Ja na to: „Nóżki też ma!” Życie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz