czwartek, 13 listopada 2014

O zgodzie na "Niezgodną"



Ostatnimi czasy zdarzyło mi się obejrzeć kilka filmów dla młodzieży. „Gra Endera” (taka sobie szczerze powiedziawszy, mimo wielkiego szumu wokół zarówno filmu, jak i książki oraz entuzjazmu z jakim do niej podchodziłam ze względu na zachwyty M.), „Gwiazd naszych wina” (jeszcze o nim napiszę, może, chyba, że zabraknie mi woli/siły/czasu/ chęci* niepotrzebne skreślić) oraz „Niezgodna”. Na tle tych trzech filmów „Niezgodna” wyraźnie się wybija. Dlaczego? O tym w kilku słowach za chwilę.
            Zarówno od książki Weroniki Roth, jak i od filmu na jej podstawie odstraszała mnie reklama, która wszem i wobec obwieszczała, że „Niezgodna” podobna jest do „Igrzysk śmierci”. Cóż „Barry Trotter” też jest wzorowany na „Harry’m Potterze”, ale czy to znaczy, że jest dobry? Nie, nie i jeszcze raz nie. Błąd. „Niezgodna” jest dobra (mówię tu tylko o filmie, bo książki nie czytałam, jeszcze (?)).
            Historia jest Wam pewnie doskonale znana, zatem w dwóch słowach. Istnieje kilka frakcji. Każdy nastolatek należy do jednej z nich. Mimo to w wieku siedemnastu lat przechodzi test, mający zdecydować, do której z frakcji powinien należeć. Następnie sam ma prawo zdecydować, do której z nich przystąpi. Odejście z tej, w której było się do tej pory, oznacza porzucenie dawnego życia i rodziny. A co jeśli się jest takim trochę ni psem, ni wydrą? Gdy jest się każdym po trochu? Ano, tego doświadczy główna bohaterka, gdyż okaże się, że jest, jak sam tytuł wskazuje, niezgodna.
            Tyle fabuła, ale o czym tak naprawdę jest ten film? Moim zdaniem o tym, że nonkonformizm wymaga odwagi. „Niezgodna” uświadamia, że nadawanie etykiet, próba uszeregowania, zaklasyfikowania tak naprawdę szkodzi, a nie pomaga ludziom. Każdy jest przecież inny, każdy jest wyjątkowy. Dlaczego mamy dążyć do tego, by być jednakowi? Jest to też historia o tym, do czego prowadzi niepohamowana chęć władzy i kontrolowania życia innych. Stąd zapewne porównanie do „Igrzysk śmierci”. Gdzieś w tym wszystkim pobrzmiewa oczywiście typowy dla prozy i filmów dla nastolatków motyw poszukiwania własnej tożsamości, ale tutaj został potraktowany z lekkością, bez zbędnego nadęcia.
            „Niezgodna” jest filmem dobrym. Co więcej jest nie tylko dobrym filmem dla nastolatków, ale jest po prostu dobra. Nie ma w niej dłużyzn, akcja trzyma w napięciu. Sama historia również potrafi zaciekawić. Jest i przygoda, jest romans (a jakże!), znajdzie się miejsce na tajemnicę i wewnętrzny konflikt. Gra aktorska na przyzwoitym poziomie.  Shailene Woodley gra bardzo dobrze. Kate Winslet może nie wzbiła się na wyżyny aktorskiego kunsztu, ale gra przyzwoicie. Przyjemnie się na nią patrzy.   
            „Niezgodna” jest zdecydowanie najlepszym filmem dla nastolatków, jaki zdarzyło mi się oglądać w tym roku. Gdybyście mieli wolne popołudnie i ochotę na niewymagający, ale przyjemny film „Niezgodna” będzie idealną propozycją. Może nawet lepszą od „Igrzysk śmierci”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz