środa, 13 marca 2013

Dobra powieść o Elfach poszukiwana




Kto mnie zna, ten wie, jak ciężko sprostać moim oczekiwaniom, gdy chodzi o kreację Elfa w literaturze. Elfy to zdecydowanie moje ukochane i najulubieńsze stworzenia fantastyczne. Co stanowi zresztą jeden z ulubionych tematów do żartów dla T. Gdy próbuje wyprowadzić mnie z równowagi, mówi, że Elfy są bucowate, zadzierają nosa, są zarozumiałe, puszą się. Ale ja się nie daję. A przynajmniej bardzo się staram, nie reagować na te bezczelne zaczepki. Zatem nikogo nie powinien dziwić fakt, że z zaciekłością godną poszukiwacza złota i dociekliwością upierdliwego kujona ulubieńca pani od polskiego, śledzę wszelkie wzmianki o tychże stworach w literaturze. Jeśli chcecie się przekonać, czy Julie Kagava, pisząc "Żelazną córkę", sprostała moim wymaganiom, polecam lekturę recenzji, znajdującą się tutaj – KLIK.

A tak na marginesie, Galadriela rules. Koniec i bomba. A jeśli tego nie rozumiesz, toś trąba!   

1 komentarz: