czwartek, 31 lipca 2014

"Myślę, że jest miłością to, bo jeśli nie, to co?"



„Skrzypek na dachy” to chyba jeden z bardziej znanych musicali. Jego premiera odbyła się w 1964 roku na Broadwayu. W 1971 roku powstał także film, który nagrodzono Oscarem. Musical jest luźno oparty na motywach powieści  Szolema Alejchema, ukraińskiego pisarza polskiego pochodzenia. W naszym kraju wystawiano „Skrzypka” wielokrotnie, między innymi w tatrze Wielkim oraz Teatrze Muzycznym w Poznaniu, ale także w Krakowie, Warszawie i Lublinie.
            Musical przedstawia dzieje rodziny mleczarza Tewje. Biedak ma pięć córek, które uparły się, że wyjdą za mąż z miłości. Najstarsza nie chce bogatego rzeźnika, gdyż woli klepać biedę z krawcem, młodsza zakochała się w komuniście, a trzecia, to już w ogóle tragedia, upodobała sobie prawosławnego Rosjanina. Biedny mleczarz miota się więc między miłością do swych córek i pragnieniem ich szczęścia, a potrzebą podtrzymania tradycji, a co za tym idzie dochowania wierności nakazom boskim. „Skrzypek na dachu” jest też kolejnym ukazaniem niedoli Żydów na przestrzeni wieków. Tewje i jego rodzina żyją na zapadłej ukraińskiej wsi i próbują koegzystować z resztą ludności niewielkiej Anatewki. Kłopot w tym, że nadciąga wiatr historii. Najpierw rewolucja 1905 roku w Rosji i rodzący się komunizm, następnie masowe wypędzenia Żydów.
            „Skrzypek na dachu” jest niewątpliwie musicalem bardzo smutnym (i nie mam tu na myśli smutnego losu ojca, któremu przyszło mieć pięć córek, zamiast syna; gdy tak jednak patrzę na Tewje i pana Benneta, to uwierzcie mi, pełen szacun, święty by nie wyrobił, a co dopiero zwykły człowiek!). Pokazuje niedolę człowieka uwikłanego w historię. Jedna z córek Tewje postanawia z Anatewki udać się do Krakowa. My z perspektywy czasu wiemy, jak brzemienny w skutki i fatalny był to wybór, ale czy wtedy, na początku XX wieku, Kraków nie był miejscem dobrym, jak każde inne? Musical mówi o rozdarciu miedzy miłością do rodziny a umiłowaniem tradycji i nakazów boskich. Czy postęp jest zły, czy niesie ze sobą tylko zagrożenie? A może zmiana jest nieuchronnie wpisana w istnienie świata?
            Gdzieś w tym całym smutku, w żalu, że „w byciu biednym nie ma żadnej hańby, ale chwały żadnej także nie ma” oraz w zadawanym po 25 latach małżeństwa pytaniu „Czy mnie kochasz?” kryje się nadzieja. Mimo kolejnych przykrości, jakie spotykają bohaterów, w przeciwieństwie choćby do „Nędzników”, „Skrzypek”  pozostawia nas z uśmiechem.   
            Polecam Waszej uwadze ten wspaniały musical. 


2 komentarze:

  1. Przepiekny song. Czym jest milosc? Troska o drugiego czlowieka, wypelnianiem codziennych obowiazkow. Milosc to nie szalenstwo, ale codzienny trud.

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda. Milosc to nie chwilowe zauroczenie, ale codzienna troska o drugiego czlowieka, zrozumienie, gotowosc do ustepstw. Milosc to wyzwanie, szacunek dla odmiennosci, akceptacja innosci. Latwo jest powiedziec: kocham, trudniej zmagac sie z zyciem, ktore nie zawsze jest latwe i proste.

    OdpowiedzUsuń