środa, 6 maja 2015

Kultura czytania



Rzadko uczestniczę w branżowych imprezach. Tym chętniej się zgodziłam, gdy moja pani dyrektor zaproponowała mi wzięcie udziału w konferencji „Kultura czytania”. Za konferencję, organizowaną przez Wojewódzka Bibliotekę Publiczną, odpowiedzialne były koordynatorki wielkopolskich Dyskusyjnych Klubów Książki, pod których kuratelą rozwija się także mój klub.
                Konferencja była niezwykle ciekawa. Poruszane tematy różnorodne. Doktor Michał Tkaczyk opowiedział nam nieco o komiksie (Zapamiętać – kupić „Niebieskie pigułki”!). Tych, dla których jest to obce zjawisko, wykład na pewno usatysfakcjonował. Dla mnie stanowił rodzaj przypomnienia pewnych faktów, a większość komiksów, o których opowiadał prelegent, czytałam. Ciekawie wypadła także rozmowa blogerek książkowych, które opowiadały nie tylko o swoich własnych doświadczeniach, ale o blogosferze w ogóle. Polecały blogi i vlogi książkowe. (mojego wśród nich nie było, nie wiem, czy mam się poczuć urażona ;)). Z jedną z prelegentek, panią Pauliną, autorką bloga „Świat książek”, miałam już do czynienia, kiedy na spotkaniu koordynatorów DKK opowiadała nam o Chinach i literaturze chińskiej. Odbyło się spotkanie poświęcone japońskiemu teatrowi kamishibai oraz meksykańskim opowiadaczom. Miała miejsce prelekcja dotycząca stron internetowych i zasobów Internetu w pracy bibliotekarza. Na większości z nas największe wrażenie zrobiła chyba jednak pani doktor Anna Marchewka, która opowiadała o literaturze współczesnej tak, że poczuliśmy się nie tylko urzeczeni, ale również rozluźnieni i rozbawieni.  
                Przy tego rodzaju wypadach nie wypada nie wspomnieć o towarzystwie J. Konferencja była ogólnopolska, więc udało mi się wymienić doświadczenia i uwagi z paniami z Nowego Sącza, w których towarzystwie zjadłam kolację, a w pokoju mieszkałam z koleżanką z biblioteki w Toruniu. Porozmawiałyśmy o pracy, kotach (jaki bibliotekarz nie lubi kotów?), polskich i zagranicznych kryminałach (dziękuję za polecenie serii „Gorzka czekolada”, Kasiu!).
                Wróciłam naładowana pozytywną energią i pełna pomysłów. Może zostanę opowiadaczem historii, na wzór tych meksykańskich? Może wykorzystam w bibliotece magiczny kamishibai? Zobaczymy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz