Złota Trójka Filmów o szczęściu
Oczywiście nie przewidziałam, że
maj jest miesiącem komunii i może to doprowadzić do pewnego rodzaju poślizgu.
Wpis miał się, zgodnie z obietnicą, ukazać w zeszły piątek, ale niestety, nie
dało rady. Nie należę do blogerów ekstremalnych, którzy publikują nawet z
pociągu. Zostanie więc zaprezentowany dzisiaj. Zatem przed wami moja Złota
Trójka Filmów o szczęściu.
1. „Poradnik pozytywnego
myślenia”
Cudowny film na podstawie
cudownej książki (no, może nieco mniej cudownej, gdy sobie uświadamiasz, że
twoja ulubiona scena z filmu w książce się nie pojawia, ale nic to!). To film o
wariatach. On trafił do psychiatryka za pobicie kochanka żony. Ona, po śmierci
męża, przygnieciona przez poczucie winy, popada w seksoholizm. Serio, jaką parę
może stworzyć tych dwoje? „Poradnik pozytywnego myślenia” to film o drugich
szansach, o tym, że w życiu nigdy nie jest tak źle, by nie mogło być lepiej. O
tym, że nasze szczęście nie zawsze leży tam, gdzie nam się wydaje. Warto go też
obejrzeć ze względu na literackie odniesienia, bowiem bohater czyta klasykę
literatury, bo móc rozmawiać z (byłą już) żoną. Czyta, czyta i dochodzi do
wniosku, że wszystkie wielkie dzieła… kończą się źle. Czybyśmy lubili
nieszczęście? I ostatni już argument za – nie bez powodu Jennifer Lawrence
dostała za ten film Oscara. Makabryczna ilość przekleństw. Ale to jakoś nie
razi. Nie bardzo…
![]() |
Oto, co należy zrobić z wszystkimi książkami, które źle się kończą |
2. „Amelia”
Jak większość francuskich filmów
jest dziwna. Choć chyba bardziej pasowałoby słowo „specyficzna”. Bohaterką jest
młoda dziewczyna, pracująca w kawiarni. Pewnego dnia odnajduje w swoim
mieszkaniu pudełko ze skarbami jakiegoś dziecka. Postanawia zwrócić mu własność.
Zachęcona powodzeniem swojego przedsięwzięcia, uszczęśliwia kolejnych paryżan.
Ten film trzeba zobaczyć. Choćby dla prześlicznej Audrey Tautou, której kariera
nabrała rozpędu po tym właśnie filmie. Choćby dla scen z krasnalem ogrodowym.
Choćby, żeby dowiedzieć się, że i karczoch ma serce. Choćby dla bajkowej ścieżki dźwiękowej... Sami widzicie, powodów jest tak wiele. Ciepły, pogodny film.
Bardzo francuski.
3. „Połów szczęścia w Jemenie”.
Czy film o łososiach może być
pasjonujący? Może i to jak. Czy w Jemenie można łowić łososie? Bohater tego
filmu odpowiedziałby Wam, że teoretycznie można, ale praktycznie to koszmarnie
głupi pomysł. Przecież w porze suchej i tak wszystkie zdechną. Dodajmy do tego
sporą dawkę humoru, cudowną Kristin Scott Thomas w roli wszystkowiedzącej
rzeczniczki prasowej premiera i prześliczną Emily Blunt z cudownym uśmiechem, która gra Harriet O-Koszmarnie-Długim-Nazwisku.
Pomysł na połów łososia w Jemenie jest szalony i niemal niewykonalny. Ale
okazuje się, że przy jego realizacji dwoje Anglików i arabski szejk zaczynają
się świetnie bawić. Film pełen słońca, nie tylko afrykańskiego. Pokazujący, że
wszystko jest tylko i wyłącznie kwestią wiary. Jeśli życie wyjątkowo daje Wam w
kość i wydaje się, że już nie będzie lepiej, to polecam właśnie ten film.
Komentarze
Prześlij komentarz