wtorek, 29 listopada 2016

Powrót Kate Daniels



Jak postanowiłam, tak też zrobiłam. Po zapoznaniu się ze słabą kontynuacją cyklu o Rubieży, zabrałam się za piątą cześć opowieści o Kate Daniels. Po przygodzie z „Księżycem nad Rubieżą”, byłam gotowa zwątpić w swój osąd nad powieściami małżeństwa Andrews, ale okazało się, że nie do końca słusznie.
Kate zamieszkała z Curranem w Twierdzy. Powoli przyzwyczaja się do obowiązków Pierwszej Alfy Gromady. Zakłada też agencję detektywistyczną Ostre Cięcie. Jej pierwsza klientka prosi, by odnalazła wynalazcę, którego miała ochraniać jej firma. Mężczyzna został porwany, a stworzony przez niego wynalazek, zniknął.
W cyklu o Kate Daniels jest wszystko, za co pokochałam pisarstwo Ilony Andrews. Humor, wartka akcja, ciekawe opisy pojedynków (wyczuwa się, że Gordon, jedno z dwójki małżonków ukrywających się pod pseudonimem, był wojskowym i wie, o czym pisze). Jest też tajemnica, dobrze poprowadzona narracja. Ten rosyjsko-amerykański duet zawsze wykazywał się nie tylko pomysłem, ale i dobrym warsztatem. W cyklu o swojej sztandarowej bohaterce, w przeciwieństwie do drugiej serii, „Rubież”, o której na łamach Biblioteki Edgara już pisałam, trzymają poziom. Kate Daniels nie traci nic ze swojego pazura i nie pozwala Władcy Bestii sobą dyrygować, jak to czyni większość książkowych mimoz.
W powieści, jak zawsze w tym cyklu, mamy pełen przekrój magicznych istot – są wampiry, zmiennokształtni, druidzi, skandynawscy i żydowscy bogowie. Teraz dodatkowo dołączą jeszcze czciciele pogańskich rosyjskich bóstw i wariacja na temat Baby Jagi w domu na kurzej nóżce (pojawia się nawet wzmianka o Polsce, taki miły smaczek). A to wszystko na gruzach posapokaliptycznej Atlanty, gdzie magia wciąż ściera się z techniką. 
O ile cykl związany z Rubieżą uważam za słaby, o tyle ten opowiadający o losach Kate Daniels, trzyma poziom. Polecam z czystym sumieniem. Trzy cztery wieczory relaksującej, wciągającej lektury zagwarantowane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz