Filmowy kalendarz adwentowy



Pod koniec listopada podjęłam decyzję, że w grudniu będę oglądać jeden świąteczny film dziennie. Oczywiście mi się nie udało. Za mało czasu, za dużo obowiązków i książek do przeczytania. Ale coś tam obejrzałam i chciałabym zdać Wam dziś relację z tej przygody. No, to lecimy, Kochani:

1.      „Pada śnieg” – 1 grudnia
Pani z wielkiej korporacji jedzie do pensjonatu w górach. Jej firma właśnie go zakupiła, a ona ma dokonać przeglądu nabytych dóbr i podjąć decyzje o potrzebnych modernizacjach. Pani oczywiście zakochuje się tak w urokliwym pensjonaciku, jak i w synu właściciela. Postanawia więc go zachować w obecnym kształcie (pensjonat, nie chłopaka), przez co wchodzi w konflikt z szefem. Nieco drewniane aktorstwo, ale w sumie widoczki ładne. Wspomniany jest szereg zwyczajów świątecznych z różnych krajów, o których nie miałam pojęcia (no dobrze, o polskim barszczu słyszałam). Obejrzeć można.

    






2.      „Świąteczny książę”- 2 grudnia
Kolejny wytwór Netflixa, który niestety nie jest dobrym tworem Netflixa. Aktorzy z reguły tacy, o których nigdy nikt nie słyszał, banał goni banał, a napiętrzenie absurdu jest takie, że nawet jak na film świąteczny staje się nie do wytrzymania. No, bo wiecie, jest sobie dziennikarka i jest sobie książę, który ma przejąć schedę po zmarłym królu. Król był oczywiście ideałem, a książę jest be, bo tronu po tatusiu nie chce. Dziennikarka ma z kolei napisać o nim siarczysty plotkarski artykuł, więc najpierw wchodzi sobie tylnym wejściem do pałacu królewskiego (tak po prostu, zero ochrony, zero kamer, zero czegokolwiek), a potem podaje się za amerykańską guwernantkę księżniczki. Koniec końców książę i aktoreczka,  upps dziennikarka zakochują się w sobie, oczywiście na zabój. Po czterech dniach i w ogóle się nie znając. Nawet jak na telewizyjny film świąteczny „Świąteczny książę” jest tragedią.

3.      „Świąteczne życzenie” – 3 grudnia
Pamiętacie Claudię z „Ich pięcioro”? Jak przez mgłę? No właśnie, ona gra tu główną rolę. I jest chyba weteranką filmów świątecznych. Ma ich w filmografii pięć czy sześć. W tym konkretnie dostaje w prezencie od Mikołaja… śmiałość.  Rzuca pracę, wtedy szef szefów ją dostrzega i ponownie zatrudnia. Ma z nim jechać do bosa bosów i namówić na to, żeby dał im zlecenie. Po drodze są święta i choinki, skłócone rodziny. Nic szczególnego, w przyszłym roku nie będę pamiętała, że to oglądałam.









4.      „Świąteczna wiadomość” – 8 grudnia
Jest sobie mała dziewczynka, która niedawno straciła rodziców i jej wujek, który odtąd stał się prawnym opiekunem. Wujek jest listonoszem, a w jego placówce pojawia się pani zajmująca się… odpisywaniem dzieciom na listu adresowane do Mikołaja. Jako Mikołaj oczywiście. Wujek i pani nawiązują relację (intymną w końcu pewnie też), dziewczynka jest szczęśliwa. Listy od Mikołaja są piękne i przynoszą dobre rezultaty. Po drodze, rzecz jasna, kilka potknięć. Małe kłamstwa i kłamstewka. Taka słodka głupotka. Obejrzeć można, natychmiast się zapomina. Najlepiej w filmie gra pies.








5.      „Uwierz w święta” – 8 grudnia
Dziewczyna szuka pracy. Chodzi od firmy do firmy. Jej CV myli się z CV jakiejś super wykształconej dziewczyny. Nasza bohaterka dostaje więc pracę. Jedzie z szefem, który właśnie objął panowanie nad super-hiper-mega firmą, do należącej do niego fabryki zabawek, żeby sprawdzić, czy uda się ją uratować. Oczywiście dziewczyna wymyśla sprytny plan. Szef się w niej zakochuje. Standardzik. W filmie pojawia się książka „Dziadek do orzechów” z zapiskiem: „ 25 grudnia 1995 r. w tym dniu pięcioletni David przeczytał babci swoją pierwszą książkę”. Refleksja? Smuteczek. Młodzi miliarderzy w filmach są już młodsi niż ja. Single bohaterowie w filmach są już młodsi niż ja. Buuu, smuteczek. 

6.       ‘Świąteczna nadzieja’ – 9 grudnia
Na początku filmu poznajecie bohaterkę. Jest kelnerką, ma córeczkę, czasem coś tam sobie śpiewa. I potem rozumiecie, nasza bohaterka wpada pod samochód. I ginie, żeby nie było wątpliwości. Zimny trup. Więc robi się smutno i wisielczo, bo jak to tak zginąć w święta? I pani nawet nie wraca, ani jako anioł, ani nawet jako bałwan. Dziewczynka trafia pod skrzydła pani z opieki społecznej. Pani z opieki społecznej sypie się życie i małżeństwo. Więc dziewczynka oczywiście rzeczone małżeństwo swoją obecnością  ratuje. Pani w filmie ma za duże buty, bo w bardzo podniosłej scenie przy choince jej spadają. Oglądanie generalnie nie boli, ale to też nie był film do zapamiętania. 

7.      „Te święta” – 9 grudnia
Kompletnie skonfliktowana rodzina zjeżdżą na święta do matki. Wychodzą na jaw zadawnione animozje i konflikty. Ujawniane zostają tajemnice. Podnosi na duchu fakt, że nie wszystkie rodziny są idealne i czujesz się tak swojsko i normalnie, dopóki… wszystko się dobrze nie kończy i wszyscy sobie przypominają, że kurcze, jednak się kochają. Ogólnie oglądałam już lepsze filmy oparte na tym schemacie. Jeśli interesuje was coś takiego, to polecam film z Diane Keaton i Olivią White, „Kochajmy się od święta”. Dużo lepszy.

   8.      „To wspaniałe życie” – 9 grudnia
Klasyka, która mi się nie podobała. O powodach już pisałam tutaj. Ale świąteczny klasyk mam zaliczony.





 9.      „Świąteczna lista życzeń” – 16 grudnia
Jest sobie babcia, biedaczka przed świętami zwichnęła nogę. I jej rodzina, która w wyniku splotu wydarzeń jak u Moliera, myśli, że babcia umiera. Więc córka i wnuczka, co to od lat drą koty, postanawiają zrobić  jej przyjemność i wypełnić ułożoną wcześniej przez seniorkę  świąteczną listę życzeń. Taki standardzik. Pieką ciasteczka, kradną żywą choinkę sprzed urzędu miejskiego. Wysyłają kartki, kwestują na biedne dzieci. Wniosek po filmie? Zelda z „Sabriny. Nastoletniej czarownicy” ładnie się zestarzała.

Biorąc pod uwagę, że kalendarz adwentowy ma dokładnie 24 okienka, to wychodzi na to, że oglądałam jeden film na blisko trzy dni. Jak ja wytrzymałam taką ilość lukru, sama się sobie dziwię. Brawo ja ;).





Pewnie nie będę miała już okazji, więc już dzisiaj składam Wam najserdeczniejsze życzenia. Spędźcie te święta z tymi, którym na Was zależy. Jedzcie, pijcie, korzystajcie z wolnego czasu. Czytajcie, czytajcie, czytajcie! Wszystkiego najlepszego. A w prezencie dostaniecie... choinkę z naszej biblioteki. 


Komentarze

  1. ha niezły pomysł! kilka tytułów sobie zapamiętam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Filmy świąteczne z udziałem aktorki z "Ich pięcioro" to obowiązkowe pozycje ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. podoba mi się taki pomysł :) Ja bym dodała jeszcze do tej listy film Świąteczny pocałunek i świąteczny pocałunek 2 :) obydwa genialne i mogę Ci je serdecznie polecić :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty

Etykiety

Pokaż więcej