piątek, 20 kwietnia 2012

Witajcie w Downton Abbey


        Uwielbiam filmy kostiumowe. Czasy, kiedy kobiety nosiły suknie oraz kapelusze i jeździły konno w damskich siodłach. Czasy, kiedy niemal wszyscy umieli tańczyć walca. Oczywiście, wiem, że jest też druga strona medalu. Panny musiały wyjść za mąż, krępowały je konwenanse i uciskały gorsety. Wiem to, a jednak lubię popatrzeć sobie na wielkie angielskie posiadłości, wnętrza i meble zapierające dech w piersi. Pewnie dlatego, jak spora część świata, zakochałam się w miniserialu „Downton Abbey”.
Downton Abbey

           











        Serial opowiada o losach hrabiego i hrabiny Crawley, którzy mają trzy córki. Ponieważ żadna z nich nie może dziedziczyć po ojcu, a dotychczasowy spadkobierca ginie w katastrofie Titanica, Crawley’owie zmuszeni są odnaleźć nowego dziedzica. Niestety, młody Matthiew Crawley okazuje się być przedstawicielem klasy pracującej i trudno jest mu dostosować się do zwyczajów panujących w Downton Abbey. Młody spadkobierca ma też świadomość, iż byłoby dobrze, gdyby poślubił Mary, najstarszą z córek hrabiostwa, co początkowo niezbyt mu się uśmiecha. Drugi sezon to już czasy I wojny światowej. Tym razem Crawley’owie mają kłopot z najmłodszą córką, która uparła się, że zostanie pielęgniarką. W Downton otwarty zostaje także szpital dla odesłanych z frontu żołnierzy. Rodzina musi zmierzyć się z nadchodzącymi nowymi czasami.
lady Mary Crawley

            Piękne plenery i wnętrza (samo tytułowe Downton imponujące!), ciekawie skonstruowani bohaterowie. Nie są jednowymiarowi. Raz ich kochamy, by za chwilę znienawidzić. Zwłaszcza dwie starsze córki hrabiostwa – Mary i Edith – potrafią budzić skrajne emocje. Współczujemy im, by za moment poczuć antypatię. Świetnie skonstruowana jest także postać matki hrabiego, którą gra rewelacyjna Meggie Smith. Stateczna matrona jest skostniała w swoich poglądach i staroświecka, a jednocześnie postępowa. Ironiczna i dowcipna. Słowem: rewelacyjna! Nikt z bohaterów nie pozwoli się łatwo zaszufladkować. Dla lubiących, podobnie jak ja, powiew nostalgii nie zabraknie kapeluszy z dużymi rondami, woalek, sukni z gorsetami, spódnic do kostek i fikuśnych trzewików. 
siostry Crawley

            Ale Downton to nie tylko Crawley’owie. To także niemała armia służących, kucharek, pokojówek, kamerdynerów. Pomagają oni domownikom w tak prozaicznych czynnościach jak ubieranie i czesanie. Ponadto dbają, by ogień w kominku nigdy nie wygasł, sztućce leżały w odpowiedniej odległości od talerza, obiad podano zawsze na czas, a gazeta zanim zostanie przeczytana była wyprasowana.
Mary i Matthiew

             










   
      „Dawnton Abbey” proponuje widzowi mnogość poruszanych kwestii. Pojawia się wątek emancypacji kobiet oraz chęci podejmowania przez nie pracy zawodowej, wspomniana zostaje walka klas oraz socjalizm, trafi się i mezalians. Dla każdego coś miłego.
   
            Każda seria ma po 7-8 odcinków. Nie jest to więc żaden tasiemiec. Jestem świeżo po obejrzeniu dodatkowego odcinka 2 sezonu („Christmas Special”), w którym zdarzyło się coś, na co już jakiś czas temu straciłam nadzieję. A tu proszę, taki psikus.
            Jednym z utworów promujących serial jest cover piosenki Stinga. Moim zdaniem bardzo udany, ale posłuchajcie i osądźcie sami. 

            Serdecznie polecam, nie tylko miłośnikom seriali i filmów kostiumowych.    

3 komentarze:

  1. Och, czuję się zachęcona! Bardzo lubię dobre seriale kostiumowe:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również lubię filmy kostiumowe, chociaż zawsze wkurza mnie w nich sposób kreacji niektórych kobiet na totalne mimozy :) Ta moja awersja do rozlazłych bohaterek sprawiła, że doszczętnie znienawidziłam bajki Disneya (chociaż niektóre są ok).

    Filmy kostiumowe kocham za stroje i wnętrza (tak jak Autorka recenzji!). W ogóle przepadam za staroświecką modą i szykiem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Isadoro, jeśli lubisz tego typu filmy to "Downton" jest pozycją obowiązkową.

    Saskio, nie musisz się martwić. Główne bohaterki tego serialu nie są mimozami. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że wręcz przeciwnie. Rzuć okiem, nie pożałujesz :).

    OdpowiedzUsuń