poniedziałek, 14 maja 2012

Elfy i kolejny dzień z ksiażkami

O Elfach przeczytałabym absolutnie każdą książkę. Niestety mam dość specyficzne, nie to chyba nie jest dobre słowo, wyjątkowe, lepiej brzmi, wyobrażenie tych istot, dlatego trudno mnie zadowolić. Elfy to moje ulubione fantastyczne istoty, a pisarze zdają się nie doceniać potencjału, jaki w nich kwi. Bardzo nad tym ubolewam i wciąż nie przestają szukać. "Żelazny król" i "Żelazna córka" są na bardzo dobrej drodze do zadowolenia miłośniczki Elfów, a to już coś. Oto recenzja - KLIK.




Dzień 4 - Książka, która przypomina Ci o domu
                                                                                      
Tym razem również musiałoby chyba paść nazwisko Małgorzaty Musierowicz. W „Czarnej polewce” bohaterowie przejeżdżają przez moją rodzinną miejscowość. Autorka była tak miła, że wpisała ją w fabułę specjalnie dla mnie i przysłała mi egzemplarz autorski. Poza tym o domu przypominają mi wszystkie wersje historii o Robin Hoodzie, Piotrusiu Panu i Czarnoksiężniku z krainy Oz. Mama podarowała mi te książki na Dzień Dziecka. Podobno znałam je na pamięć i gdy opuszczała jakiś fragment, byle tylko szybciej dotrzeć do końca, ja potrafiłam stwierdzić: „Ale o koszyczku nie czytałaś!” i recytowałam z pamięci. Ta akurat dziwaczna umiejętność została mi do dziś. Jeśli spodoba mi się jakiś cytat z książki, filmu lub serialu, potrafię go dość dokładnie przywołać z pamięci w dowolnym momencie. Gorzej, że nie potrafię zapamiętywać wykładów, czy treści podręczników potrzebnych do egzaminu po jednokrotnym przeczytaniu. Taka złośliwość losu. Wracając do głównego tematu. Nawet dziś, gdy patrzę na okładkę książki Tomasza Kraszewskiego, uśmiecham się i widzę bibliotekę gimnazjum w moim rodzinnym mieście. Ciekawe, czy jeszcze mają tę książkę.

3 komentarze:

  1. Naprawdę wpisała? To musiało być baaaardzo przyjemne, czytać o swojej miejscowości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Agnes, naprawdę wpisała. Jest to właściwie półstronicowa wzmianka, ale jaka! Masz rację, to bardzo przyjemne. Nawet nie samo czytanie, wystarcza świadomość, że ktoś zrobił dla mnie coś tak miłego. Ale w końcu to Małgorzata Musierowicz. Ta Pani jest cudowną, ciepłą, wspaniałą osobą.

      Usuń
  2. Czyli ta książka koniecznie musi przypominać Ci o domu. A jeśli chodzi o "Żelaznego króla" wydaje się być ciekawe, więc niewykluczone, że dzięki Twojej recenzji zakupimy książkę.

    OdpowiedzUsuń