wtorek, 1 maja 2012

Kwietniowe Kopytko i 2 dzień 30 dni z książkami


Czas przyznać nagrodę imienia Edgara Kopytko za kwiecień. Będzie to już drugi raz, kiedy przyznaję kwietniowe Kopytko. Pierwszy raz przyznałam je właśnie w kwietniu 2011, jeszcze na poprzednim blogu. Od tamtego czasu minął rok. A., która stworzyła statuetkę Edgara, trochę ją dla nas odnowiła. Co prawda nie zrobiła tego z okazji rocznicy nagrody, ale przy okazji i bez okazji, więc tym bardziej chwała jej za to :). Ale do rzeczy. W kwietniu przeczytałam 10 książek. Zrecenzowałam siedem z nich. Do nagrody imienia Edgara Kopytko nominowani są:

  • Melisa de la Cruz, „Zapach spalonych kwiatów”,
  • Katarzyna Berenika Miszczuk, „Ja, anielica”,
  • Alessandro D’Avenia, „Biała jak mleko, czerwona jak krew”,
  • Elizabeth Miles, „Furie”,
  • Andrew Lane, „Młody Sherlock Holmes. Zabójcza chmura”,
  • Nina Bell, “Dziedzictwo”,
  • Ursula Le Guin, “Trakt morski”.


Bezapelacyjnie zwycięża i zgarnia jubileuszowe Kopytko…

Alessandro D’Avenia za „Białą jak mleko, czerwoną jak krew”.


Jury zgodziło się, że to najpiękniejsza historia pierwszej miłości, jaką czytaliśmy od lat.


I jeszcze. Kolejny z trzydziestu dni z książkami.

Dzień 2 – Książka, którą lubisz najmniej

Zastanawiałam się nad tym bardzo poważnie. Jest wiele książek z klasyki literatury, które czytałam podczas studiów i umierałam z nudów. Ale… jakoś nie potrafię sobie przypomnieć żadnego tytułu. A to oznacza, że wcale nie były takie ważne, skoro nawet nie umiem ich sobie przypomnieć. Nie lubię „Malowanego ptakaJerzego Kosińskiego, ale nie wytypowałabym chyba tej właśnie powieści. Jeszcze bardziej od Kosińskiego nie lubię „Zbrodni i karyFiodora Dostojewskiego. Nawet jej nie skończyłam, co prawie mi się nie zdarza. Z całą pewnością nie lubię „Trylogii” Sienkiewicza. To byłyby chyba książki, które lubię najmniej. Chyba, nie jestem pewna. Widocznie trudniej mi żywić silne antypatie, niż sympatie.  A jednak, uświadomiłam sobie, że jest książka, którą zdecydowanie lubię najmniej - "Lubiewo" Michała Witkowskiego. Okropna, nie rozumiem, czym tak bardzo zachwycają się krytycy literaccy. 

3 komentarze:

  1. Będę w końcu musiała dorwać tę "najpiękniejszą historię pierwszej miłości"!
    Ja znowu uwielbiam "Zbrodnię i karę". Pierwszy raz czytałam w liceum i byłam po prostu oczarowana. Dostojewski zrobił mi dosłownie wodę z mózgu! Kosińskiego nie czytałam, za "Trylogią" też nie przepadam, sarmatyzm w ogóle do mnie nie przemawia:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak nie może zostać! Dostojewski wielkim pisarzem był (bez ironii), genialnym pisarzem był :-) jednym z kilku na naszej planecie. Można nie lubić, ale nie szalejmy! Najmniej "powinniśmy" lubić książki nijakie, typu "powieści" pani Katarzyny Michalak, czyli takie, których nie można przeczytać bez .......

    OdpowiedzUsuń
  3. "Lubiewa" nie czytałam. Za to "Zbrodnia i kara" podobała mi się, tak samo jak Trylogia. Ale cóż, gusta są różne;)
    Urocza statuetka;)

    OdpowiedzUsuń