Zmiany, zmiany
![]() |
źródło |
Przyjaciółka zwróciła mi jakiś
czas temu uwagę:
- Gdy zakładałaś blog, pisałaś o
książkach, czasem o filmach. A teraz, co wyprawiasz? Bawisz się w felietony i
teksty społeczne, cytaty, notki z zapaszkiem prywaty. Co to ma być?
- Przecież nadal czytam –
broniłam się. – I piszę o książkach.
- Częściej o bibliotekach – fuknęła.
Cóż. Piszę o bibliotekach. Bo
biblioteki to teraz moja rzeczywistość. I ludzie do bibliotek przychodzący oraz w tychże pracujący.
Kupuję książki, owijam książki, wpisuję książki do systemu komputerowego. W
miarę możliwości i czasu, oczywiście, czytam książki. Ale myli się ten, kto sądzi, że bibliotekarka ma czas na czytanie. Choć teraz to ja już decyduję, co czytam i kiedy, a nie wydawcy stawiający żądania i dyktujący terminy, a nierzadko ingerujący też w treść samej recenzji.
Piszę także o
codzienności. O nauczycielach, bezrobociu, o zarabianiu za dużo, by umrzeć, za
mało by żyć, o kołtuństwie małych miast, o prawach kobiet do…. Piszę, bo mnie
to dotyczy. Piszę, bo taką odczuwam potrzebę. Piszę, by to przemyśleć i nie
myśleć już tego, co myślałam wcześniej albo wręcz przeciwnie, by utwierdzić się
w swoich przekonaniach.
Biblioteka Edgara się zmieniła,
to prawda. Bo ja się zmieniłam. Trochę dorosłam, a trochę moja dusza wciąż pozostała
elfem i nastolatką. Nawet zaczęłam pisać powieść dla dorosłych, zobaczymy, co z tego
będzie. Choć nie sądzę, bym prędko ją skończyła (jeśli kiedykolwiek).
W związku z tym wszystkim, postanowiłam też nieco „odświeżyć” wygląd Edgara.
Tamten zapewne wszystkim się nam już opatrzył.
Idzie nowe.
Komentarze
Prześlij komentarz