czwartek, 26 stycznia 2012

Literacka biżuteria... czyli pod dobrą Gwiazdą

   Biżuteria. Lubię na nią patrzeć, ale nie nosić. Kupuję, chowam do szkatułki z aniołami i od czasu do czasu ewentualnie wyciągam, by popatrzeć. Dlatego A. mówi, że przypominam smoka. Robię sobie kupkę kosztowności i się na niej kładę. Choć to nie do końca prawda. Podobają mi się rzeczy ładne. Oczywiście ładne w moim pojęciu (bo jak wiadomo nie to ładne, co ładne, lecz co się komu podoba). Ale złośliwość rzeczy martwych sprawia, że gdy już odżałuję na coś pieniądze lub dostanę w prezencie, rzecz bardzo szybko mnie opuszcza. Tak zgubiłam ukochany szklany wisiorek, tak straciłam przepiękny pierścionek. Biżuteria się mnie nie trzyma. Może właśnie dlatego noszę tylko zegarek i obrączkę. Z jej powodu czasami pytają mnie o męża. Mam ochotę być wtedy złośliwa i powiedzieć, że pan Wochlik, gdyby istniał, pewnie miałby się przy mnie nie najlepiej, a już na pewno nie byłby zdrowy na umyśle. Sherlock Holmes stwierdziłby, że ludzie patrzą, ale nie obserwują. Bo jaka mężatka nosiłaby obrączkę na palcu lewej ręki?
     Był to właściwie przydługi i być może niepotrzebny wstęp do prezentacji fotograficznej. Odkąd obejrzałam „Władcę Pierścieni”, pragnęłam posiadać wisiorek Arweny. Teraz, po dziesięciu latach, dzięki garstce przyjaciół nareszcie go mam. Otóż, w zeszłym tygodniu dostałam takie oto pudełeczko.



W pudełeczku był woreczek.


A w woreczku zawartość.




Undomiel – Gwiazda Wieczorna (mój aparat nigdy nie odda całego jej uroku), symbol nieśmiertelności Arweny. Jest przepiękny. Identyczny z tym, który można oglądać w filmie. Choć ze mnie dama akurat żadna i nie bardzo do niego pasuję. A może pasuję na tyle, na ile pasować może samozwańcza Królowa Elfów. Być może nie urodziłam się pod szczęśliwą gwiazdą, ale teraz mam własną. Taką, która świeci tylko dla mnie.      
    

11 komentarzy:

  1. Przepiękny wisiorek! Marzenia czasem się spełniają, prawda? :) Chętnie zobaczyłabym go na Twojej szyi, na pewno prezentuje się godnie:)
    Pozdrawiam serdecznie!
    P.S. Moim ukochanym amuletem jest srebrna mandragora:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Isadoro, a ta mandragora to męska, czy żeńska, przyznam, zaintrygowałaś mnie. Z marzeniami jak w tej świątecznej piosence - "trzeba mieć marzenia, by doczekać ich spełnienia". Z moimi nie jest najgorzej. Niektóre się spełniły, inne spełniają, a jeszcze kilka poczeka, by się spełnić. Ale chcę wierzyć, że spełnią się na pewno. I Tobie tego życzę! :)

      Usuń
    2. Nie jestem pewna, ale z założenia jest męska xD
      Trzymaj się,kochana!

      Usuń
  2. Oprawiłabym w ramkę i powiesiła na ścianie :)
    Zazdroszczę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Silaqui - o nie, tym razem zamierzam nosić. Nosić i przyciągać uwagę. Bo skoro sama z siebie jestem szara i zlewam się z otoczeniem jak kameleon, to przynajmniej niech to, co mam na sobie sprawia, że czuję się wyjątkowa. A w tym przypadku tak właśnie jest :), zatem ramka nie wchodzi w grę.

      Usuń
  3. Ależ piękny ten wisiorek, cudo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie dziwię się temu zachwytowi, bo sam wisiorek to dzieło sztuki :) Może jednak przekonasz się do noszenia biżuterii ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy to jest prawdziwe srebro, bo moja gwiazda wieczorna zaczyna mi czernieć;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest srebrna lub przynajmniej posrebrzana (jeśli kupiłaś tę z certyfikatem, na licencji New Line Cinema, wyprodukowaną we Włoszech, bo jak jest w przypadku tych od innych producentów to nie wiem). Wystarczy delikatnie przeczyścić środkiem do srebra i powinno być dobrze :).

      Usuń
  6. Naprawdę bardzo piękny jest ten wisior. Zawsze mi się podobała bardziej biżuteria srebrna niż złota.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam klimaty fantasy, a ta gwiazda jest ekstra. Szkoda, że nie robią zegarków w tych klimatach.

    OdpowiedzUsuń