sobota, 30 lipca 2011

Detektyw dżentelmen

RECENZJA BIERZE UDZIAŁ W KONKURSIE ZORGANIZOWANYM PRZEZ SERWIS ZBRODNIA W BIBLIOTECE
Ręka do góry, kto nie kojarzy, kim jest Sherlock Holmes. Rozglądam się, lecz nie widzę. Przygody genialnego detektywa, zamieszkującego Baker Street, noszącego kraciasty płaszcz, uzależnionego od kokainy i z nieodłączną fajką w kąciku ust zawładnęły wyobraźnią wielu osób. Wszyscy, którzy kochają londyńskiego detektywa, nie mogą nie polubić Ignaza Brauna, bohaterka książki Piotra Schmandta „Pruska zagadka”.
            W 1901 roku w Wejherowie dochodzi do straszliwej zbrodni. W tajemniczych okolicznościach ginie osiemnastoletni gimnazjalista, Johann Wenders. Wkrótce odnalezionych zostaje kilka części jego ciała. Miejscowa policja nie daje sobie rady z narastającą w mieście paniką. Z Berlina oddelegowana zostaje do rozwiązania zagadki wschodząca gwiazda tamtejszej policji, Ignaz Braun. Inspektor wzbudza sensację wśród wejherowian. Odwiedza i przesłuchuje kolejnych, związanych z gimnazjalistą, mieszkańców miasta – jego rodziców, przyjaciółkę i sąsiadkę Annę, jej apodyktycznego ojca, prowadzącego konkurencyjną z Wendersami piekarnię, pana Langego, szkolnego wychowawcę Johanna. Z przeprowadzonych rozmów powoli wyłania się odmienny od znanego wszystkim, szokujący obraz młodego człowieka.
            Kryminał autorstwa Schmandta jest przede wszystkim fascynującym dokumentem dawnych czasów. Polska od stu lat nie istnieje. Wejherowo, położone w Prusach Zachodnich, wciąż stara się udowodnić, że jest równie uporządkowane, praworządne i oddane cesarzowi, co reszta imperium niemieckiego. Miasto podzielone jest na starozakonnych, katolików i luteran. Choć wszystkie społeczności starają się żyć ze sobą w zgodzie, coraz bardziej odczuwalna zaczyna być nagonka wobec Żydów. Niezwykłego klimatu, emanującego aurą dawnych czasów, dodają powieści zamieszczone na jej kartach stare, czarno-białe fotografie miasta. Stanowią one ciekawe i nowatorskie urozmaicenie.
            Główny bohater wydaje się być osadzony mocno w opowieściach o Sherlocku Holmesie. Oto młody inspektor, chodzący tylko i wyłącznie w garniturach na miarę, uwielbiający cygara, dobrą kuchnię (zdecydowanie nie jest to pozycja dla osób odchudzających się, na jej kartach wciąż się je, pojada, popija koniczki i kawę, koniecznie ze śmietanką!) i punktualność, nieśmiały w towarzystwie kobiet, szarmancki. Nieco może zbyt zarozumiały i ufny w swe możliwości, ale przecież nikt nie jest ideałem. Ignaz Braun, podobnie jak Holmes, rozwiązuje zagadki dzięki mocy swego intelektu, rozmowom ze światkami i wyciąganiu wniosków.  Jedyne, co mam do zarzucenia autorowi powieści to fakt, że dochodzenie do prawdy zostało przemilczane. Rozwiązanie klaruje się poza fabułą, poza czytelnikiem. Ignaz od połowy powieści daje nam do zrozumienia, że wie, kto jest mordercą, ale tego nie ujawnia. Wszystko, czego domyślił się inspektor zostaje przemilczane aż do wielkiego finału. I mimo, że na ostatnich stronach Braun wyjaśnia, w jaki sposób doszedł do odpowiednich wniosków, wolałabym aby ujawniał je stopniowo, a nie dopiero w finale, niczym magik, który wyciąga królika z kapelusza. Nie przemawia też do mnie fakt, iż coś doznanego przez Johanna w przeszłości go zmieniło, sprawiło, że stał się melancholijny. Czytelnik nigdy się nie dowie, czym było owo „coś”. Cóż, tę tajemnicę Johann zabrał ze sobą do grobu. Ten drobny zgrzyt nie zmienia jednak faktu, że Schmandt mnie przechytrzył. Nie domyśliłam się, kto jest mordercą gimnazjalisty. Autor doskonale myli tropy, a rozwiązanie okazuje się niesamowicie zaskakujące.
            Kryminał retro osnuty podobną aurą, jaką emanują fotografie z początku XX wieku. Czasy, kiedy dopiero odkryto, że wszyscy mają odmienne linie papilarne i można rozpoznać sprawcę po odciskach palców. Inspektor erudyta, znający się na poezji i kuchni. A opisy posiłków tak smaczne (nie tylko pod względem literackim), że aż jest się zmuszonym podczas czytania pędzić do kuchni po przekąskę. Wszystko to razem tworzy klimat, którego dziś już nie bywa. Klimat, który sprawia, że z przyjemnością zagłębię się w każdą kolejną sprawę inspektora Brauna, naszego polskiego Sherlocka Holmesa. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Funky Books.

12 komentarzy:

  1. Kryminał retro? Brzmi intrygująco! Muszę się rozejrzeć za tą książką!

    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Raz czytałam kryminał retro i był całkiem ciekawy. Z chęcią to powtórzę;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna recenzja! Po książkę z chęcią sięgnę. Dopisuje do listy! Brzmi bardzo interesująco, a twoja recenzja jest bardzo zachęcająca!
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Isadoro - koniecznie, gorąco zachęcam. Osobiście bardzo polubiłam inspektora Brauna, na pewno sięgnę po kolejne książki z tej serii.

    Kasandro - oj, powtórz, powtórz. Nie będziesz żałować.

    Kass - dziękuję bardzo za miłe słowa. Zapraszamy do częstszego odwiedzania Biblioteki Edgara.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam kryminały retro, a tu jeszcze strzał w kolano z odwołaniem do Holmesa... Strzał w kolano, bo pozostaje tylko na te kolana paść ;) Upolowała mnie ta recenzja, muszę książkę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. niedopisanie - cieszę się bardzo, że udało mi się Cię przekonać. Jeszcze bardziej mnie cieszy, że zaglądasz tu i poświęcasz czas moim tekstom, dziękuję. Zatem łączy nas już nie tylko kierunek studiów, (teoretyczny)przymus tworzenia pracy magisterskiej w wakacje, ale także miłość do Sherlocka Holmesa. Powstań z kolan, sięgnij po "Pruską zagadkę" :).

    OdpowiedzUsuń
  7. Opisałaś to tak pięknie, że chyba się skuszę. Ja nie lubiłam S. Holmesa, bo nieodwołalnie kojarzył mi się z przerwami spędzonymi w bibliotece na czytaniu "Pestek pomarańczy", co potrzebne było na lekcje. Niemniej, uwielbiam ten klimat i wydaje mi się, że przy najbliższej okazji (czyt. za jakieś parę tygodni) poszukam tej książki.


    Pozdrawiam,
    Darcy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Darcy - gorąco zachęcam, bo to dobra książka. Zapraszam ponownie. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jeszcze tą serię mam przed sobą, ale na pewno się nie oprę przeczytaniu :) Zważywszy na moją miłość do kryminałów.

    P.S. Zgaduję, że to kawałek Twojej biblioteczki na zdjęciu głównym bloga? Świetne! :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. miqaisonfire - nie powinnaś się opierać, inspektor Braun wart jest tego, by się z nim zapoznać. Ha, wreszcie ktoś zainteresował się nagłówkiem :). Tak, na zdjęciu część moich zbiorów i ukochany Edgar. Również serdecznie pozdrawiam :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Tego typu kryminału jeszcze nie czytałam, ale lubię kryminały,a Sherlock Holmes to jeden z moich ulubionych bohaterów literackich ( mam "Księgę wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa" - jak sama nazwa wskazuje zebrano tutaj wszystkie opowiadania o tej postaci). Książka mnie intryguje :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Aneto - witamy w Bibliotece Edgara, mamy nadzieję, że zagościsz na stałe. Wejść w posiadanie "Księgi wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa" to jeden z moich celów, choć cena tej pozycji mnie po prostu powala :/. A "Pruską zagadkę" serdecznie polecam :).

    OdpowiedzUsuń