czwartek, 28 lipca 2011

Dziwna i niezwykła podróż Henry'ego Gota

Kiedy w połowie czerwca wyprawiałam w świat Henry’ego Gota, nie bardzo wiedziałam czego mogę i powinnam się spodziewać. Od tamtego czasu minął miesiąc. Henryk Got nie próżnował. Trasa jego podróży objęła do tej pory: Gorzów Wielkopolski, Chechło (poprawiliśmy się, przepraszamy, Isadoro!), Poznań oraz Kruszwicę. Od Lady Boleyn wyruszy jeszcze do Wielunia, Poznania, Piły i Gdyni.



 Jeśli macie ochotę, możecie przeczytać relacje ze spotkań z panem Gotem napisane przez Isadorę i Malwinę. Ostatnimi czasy dziennik podróży wampira-pisarza wzbogacił się jednak o pewien bardzo interesujący wpis:

Mr Listonosz otworzył szeroko oczy. Nie mógł uwierzyć, że to nie sen. W wrażenia czapka zsunęła mu się na czubek głowy. Kilka kroków od niego, przy krawężniku, zatrzymało się z piskiem opon czarne, lśniące porsche, niczym z jakiejś reklamy. Wysiadł z niego młody, około trzydziestoletni mężczyzna. Ubrany bardzo wytwornie, w czarne spodnie i czarną, idealnie wyprasowaną koszulkę z długim rękawem. Był wyjątkowo blady i uczesany nie po dzisiejszemu. Miał kasztanowe pukle sięgające ramion. Chwilę popatrzył na Mr Listonosza, jakby go oceniając. Zapytał jak dotrzeć pod pewien adres. Pracownik poczty natychmiast udzielił odpowiedzi, nadmiernie przy tym gestykulując. Nie wiedząc dlaczego, zaczął obficie się pocić. Mężczyzna słuchał go niby to z uwagą, niby to z pobłażliwym uśmiechem. Podziękował, wsiadł do samochodu i odjechał, wprawiając kurz na drodze w dziki wir.
            Henry Got uśmiechnął się pod nosem. Doskonale wiedział, jak dojechać, miał przecież GPS, zatrzymał się tylko i wyłącznie dla rozrywki. Lubił efekt, jaki jego pojawienie się wywoływało w ludziach. Wybijając na kierownicy sobie tylko znany rytm, jechał dalej, by po niedługim czasie stanąć u celu podróży. Widział, jak firanka w oknie lekko się porusza. Wysiadł z samochodu, otworzył tylne drzwi i wyciągnął torbę. Zanim je zamknął, drzwi wejściowe uchyliły się. Henry Got minął furtkę. Stanął kilka kroków od dziewczyny. Wampir i Lady Boleyn mierzyli się wzrokiem.
- Co tak stoisz, panie Got? – zapytała, zostawiając drzwi otwarte i podążając w głąb domu.
Henryk pokręcił głową z uznaniem. Lubił trafiać na godnego przeciwnika.
            Poprosił o chwilę spokoju. W przygotowanym dla niego pokoju, siadł przy biurku i otworzył laptopa. Z torby, rzuconej na łóżko wyciągnął aparat. Zrobił kilka zdjęć. Przegrał je na dysk twardy, połączył się z Internetem. Napisał krótkiego maila: Pozdrowienia z wakacji. Jestem… gdzieś tam jestem, przypuszczam, że lepiej ode mnie się w tym orientujesz. Staram się być grzeczny. Nikogo nie zabiłem, nikt też nie próbował zabić mnie. Czy masz z tym coś wspólnego? Przecież prosiłem, byś się nie martwiła!
Dołączył zdjęcia i wysłał wiadomość. Wstał. Lady Boleyn już na niego czekała.
- Jestem do twojej dyspozycji, panienko – stwierdził.
            Głośniki zapiszczały. Elizjon westchnęła i oderwała się od wykonywanego zadania. Otworzyła maila, którego właśnie dostała. Przeczytała wiadomość, rozpakowała załączniki i roześmiała się do rozpuku. Wiedziała, że Henry Got ma poczucie humoru, nie miała jednak pojęcia, że rozciągało się ono także na jego osobę. Odwróciła się od biurka i mocno odepchnęła jedną nogą, by podjechać do wiszącego na ścianie wielkiego ekranu. Kółka krzesła, podczas przemieszczania się, wydały cichy dźwięk. Wstała i zaznaczyła na dotykowym ekranie jeszcze jedną kropkę. Ponownie rzuciła okiem na zdjęcia i stwierdziła:
- Dziwna i niezwykła podróż Henry’ego Gota.
Zdjęcia, które Henryk Got wysłał Elizjon (dzięki uprzejmości Lady Boleyn)


2 komentarze:

  1. Ha! Henry Got ma naprawdę zajmującą i intrygującą podróż:) A ile ciekawych znajomości zawiera! xD

    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe ;D
    Zostałaś nominowana przeze mnie do nagrody One Lovely Blog Award ;) http://niebianskie-pioro.blogspot.com/2011/07/one-lovely-blog-award.html#comments

    OdpowiedzUsuń