poniedziałek, 11 lipca 2011

Słowo wstępne, czyli manifest Biblioteki Edgara

Chcę, abyście wiedzieli, czego można się spodziewać, odwiedzając Bibliotekę Edgara (zdjęcie Edgara z boku po prawej; tak, tak, wiem, Edgar jest koniem, zgadza się). Dlatego poniżej zapisałam trzy zasady, którymi kieruję się, wyrażając swoje opinie o książkach. Stawiając sprawy jasno: 

1. Niektórych to zapewne zdziwi, ale Biblioteka Edgara będzie miejscem, gdzie mówi się o książkach w sposób pochlebny. Uprawiam krytykę pozytywną. Uważam, że w każdej powieści można odnaleźć coś, co można pochwalić. W końcu ktoś tę książkę wybrał, uznał, że jest na tyle dobra, iż warto przedstawić ją szerokiej publiczności. Uprawianie krytyki pozytywnej nie jest równoznaczne z tym, że podobają mi się wszystkie powieści, jakie czytam. Istnieją pozycje, o których sądzę, iż nie powinny zostać wydane. Takie, o których myślę, iż mają kiepską, banalną fabułę i są fatalnie napisane. Ale te tytuły i nazwiska pozostaną moją tajemnicą. Niekoniecznie słodką, ale jednak tajemnicą. Bowiem nie szanuję recenzentów uważających, że wszystko wiedzą najlepiej. Takich, którzy wytykają, co jest w książce nie tak i cieszą się, gdy mogą upodlić autora, a następnie jeszcze dokopać leżącemu. Uważam, podobnie jak wielki Karel Čapek, że „krytykować – to znaczy przekonywać autora, że nie robi czegoś tak, jak ja bym to zrobił, gdybym potrafił.” Osobiście wole chwalić, niż ganić, właśnie dlatego piszę o tym, co mi się w książkach podoba.

2. Nie będę stosować gwiazdek, kropeczek, żadnej skali punktowej od 1 do 5, od 1 do 10, od jeden do nieskończoności. Żadnych rubryczek „noty-knoty”, „hity-kity”. Dlaczego? Ponieważ tego mnie nauczono i tego się trzymam. Wpojono we mnie, że jeśli ci się coś podoba bądź nie, zawsze uzasadniaj swoje zdanie. Jeśli stosujesz skalę, możesz sobie darować recenzję. Jeszcze przed lekturą wiadomo, czy książkę czytać, czy ją sobie odpuścić.

3. Mówię tylko za siebie. Swoje sądy „wezmę na klatę”. Można się ze mną nie zgadzać, można polemizować. Ilu czytelników, tyle gustów. Nie roszczę sobie prawa do bycia wyrocznią, nie pragnę być autorytetem. Nie uważam i nigdy nie uważałam, że dorównuję talentem Cortazarowi, Flaubertowi, Korzeniowskiemu. Nigdy nie stać mnie będzie na sądy o mocy podobnej do tej, jaką emanują teksty Gutorowa. Będę jedynie wypowiadać swoje zdanie. To wszystko.

12 komentarzy:

  1. Bardzo się cieszę, że się tu spotykamy! Twój odświeżony blog wygląda bardzo zachęcająco i przytulnie. Powodzenia!

    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja akurat skalę stosuję, ale jako rodzaj podpórki - a i tak sto razy nosiłam się z zamiarem zrezygnowania z niej (i kto wie, czy kiedyś wreszcie tego nie zrobię...) Póki co przypomina mi na szybko, co i jak oceniłam i pozwala na katalogowanie książek pod względem ocen - dla siebie, w pełni subiektywnie. Twoje racje jednak rozumiem :) Pod pierwszym i trzecim punktem za to podpisuję się wszelkimi kończynami :) Nową wersję bloga już dodaję do wszelkich ulubionych i obserwowanych ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. czuję, że dużo się tu będzie działo :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Izadoro - dziękuję bardzo za miłe słowa i wsparcie. Twój doping popycha mnie naprzód :).

    niedopisanie - niechęć do gwiazdek przejęłam chyba z zajęć z naszym uniwersyteckim Mistrzem. Ale nie potępiam tych, którzy je stosują. Myślę, że choć stosowanie skali liczbowej, gwiazdek, kropeczek, ect. upraszcza sprawę, to w zasadzie jest bardzo trudne. Jak wyrazić zdanie o książce za pomocą liczby punktów? Wydaje mi się to niewykonalne, a w niektórych przypadkach mało sprawiedliwe.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem ciekawa co znajdę na tym blogu.
    Co do skali też jej używam, ale podobnie jak niedopisane uważam ją tylko za taką podpórkę przy katalogowaniu :)
    Życzę powodzenia przy pisaniu :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Saskio - z całą pewnością. Jak mawia Owsiak "oj, się będzie działo".

    tristezzo - dużo znajdziesz, dużo i z regularną częstotliwością, choć raczej nie codziennie. Dziękuję za życzenia i zapraszam częściej :).

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Też czasami dodawałam skalę, ale średnio mi to wychodzi - przy czym u mnie była ona na szarym końcu, tak, żeby nie rzucała się w oczy :)

    Hm, będę podglądać trochę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kolejna recenzentka się wykrusza z OnetBloga. :< Ale ja dzielnie zostanę! ;)

    Cóz, powodzenia na tak jakby nowej drodze życia. ;)

    [okiem-recenzenta.blog.onet.pl]

    OdpowiedzUsuń
  10. Karodziejko - podglądaj śmiało, jak często będziesz miała ochotę. Będziemy się z Edgarem bardzo z tego cieszyć :).

    Lady Boleyn - cóż, idę z duchem czasu...? Gdziekolwiek będziesz, mam zamiar czytać Twoje recenzje. Bardzo dobra z "Pruskiej zagadki", którą ja też mam w planach. A przeniosłam się, bo mam nadzieję więcej zdziałać dla sprawy Henry'ego Gota ;).

    OdpowiedzUsuń
  11. jestem zapóźniona, spóźniona i opóźniona, zagubiona w czasie i przestrzeni dlatego proszę o wybaczenie za długą absencję! Blog jest nareszcie jasny:) Biblioteka Edgara cieszy oczy:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Po raz pierwszy trafiłam na Twojego bloga, więc witam serdecznie :) Edgar wygląda bardzo sympatycznie :)

    OdpowiedzUsuń