środa, 10 lipca 2013

On jest w każdym z nas



Chyba nie ma człowieka, który nigdy nie zastanawiał się, skąd bierze się zło na świecie. Czy tkwi w ludziach? Czy może człowiek jest z natury dobry, a złe uczynki są wynikiem ingerencji niegodziwego ducha, próbującego zepchnąć go z właściwej ścieżki i wciąż wodzącego na pokuszenie? Pytania te stawia także Łukasz Henel w swej książce „On”.
            Młody biznesmen, pracujący w branży optycznej, podczas deszczu zabiera z drogi autostopowiczkę, która zostawia w jego samochodzie oryginalny medalion. Mężczyzna, chcąc go zwrócić, krąży po okolicy, z której ją zabrał, z myślą, że na siebie wpadną. Tak trafia na ukryty wśród lasu stary pałac. Zauroczony znaleziskiem, kupuje budynek, przekonany, iż wyremontuje go i stworzy tam hotel. Wkrótce w domu zaczynają dziać się dziwne rzeczy.
            „On” jest powieścią grozy. Autora nie krępuje zatem przymus realistycznego wyjaśnienia zagadki starego domostwa. Z każdą stroną potęguje się wrażenie grozy, skupiającej się wokół głównego bohatera. Ale właśnie grozy, atmosfery. Klimatu, który Henelowi udaje się uzyskać bez rozlewu krwi i rąk, nóg oraz mózgów latających po ścianach pokojów, czy też ściankach mikrofalówek. Muszę przyznać, że podczas lektury czułam się nieswojo. Łukasz Henel stopniuje napięcie aż do zadziwiającego, niespodziewanego finału. Zakończenie jest nieoczekiwane i niejednoznaczne. Ukazane widzowi w taki sposób, iż niełatwo jasno ustosunkować się do przebiegu wydarzeń przedstawionych przez bohatera. Czy był szaleńcem, jak sugerują nam to pozostali bohaterowie powieści, czy też ktoś mu towarzyszył, doprowadzając do tragedii?
            Jedyne, co przeszkadzało mi w książce Łukasza Henela to pierwszoosobowa narracja. Otrzymujemy wydarzenia opisywane wprost przez naszego bohatera, przepuszczone przez filtr jego postrzegania świata i poglądów. To jednak moje indywidualne preferencje. Po prostu nie przepadam za narracją w pierwszej osobie, choć tutaj sprawdza się ona dobrze. Dzięki temu, że to właśnie nasz bohater opisuje wydarzenia, a nie narrator wszechwiedzący, czytelnik aż do końca nie jest przekonany, co tak naprawdę się dzieje i czy opisane wydarzenia rzeczywiście mają miejsce. Ponadto Henel wzbogacił „Onego” o kilka bardzo ciekawych uwag, trafnie oddających współczesną polską rzeczywistość. Jego bohater jest osobą bogatą, przez co często spotyka się z niechęcią społeczeństwa, które patrzy na niego z nienawiścią i zazdrością pomieszaną z pogardą.
            Szczerze polecam książkę Łukasza Henela. Miłośnikom powieści z dreszczykiem i tym, którzy po prostu lubią się bać z całą pewnością przypadnie do gustu. Kawałek naprawdę dobrej literatury grozy.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz