środa, 14 marca 2012

Kiedy pomyślę, że Beethoven umarł, a tylu kretynów żyje

Uwielbiam Beethovena. Jestem pewna, że był prawdziwym geniuszem. Nie mogłam sobie odmówić przeczytania "Kiki van Beethoven", tekstu o muzyce Beethovena, autorstwa Erica-Emmanuela Schmitta. Lektura mnie zaskoczyła. Powstała taka oto recenzja - KLIK. A jeśli nie odczuwacie wstrętu do muzyki klasycznej, polecam "Sonatę księżycową". Oto ona:

6 komentarzy:

  1. Mogłabym to samo napisać o Mozarcie! I podobnie jak Ty zachwycałam się schmittowskim "Moim życiem z Mozartem":)
    Proponuję dla odmiany "Requiem dla snu". Albo w ogóle "Requiem"...:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż, mnie się zupełnie "Kiki..." nie podobała. A już druga część była zupełnie niepotrzebnie przesycona przesłaniami rodem z książek pana Coelho, które ciągle pisze o tym samym.

    OdpowiedzUsuń
  3. Isadoro - "Moje życie z Mozartem" też będę musiała sobie zaaplikować :). "Requiem" znam, ale jest w nim coś nieskończenie przerażającego. Tak, jak napisał Schmitt - Mozart był boski, Beethoven bardziej ludzki. I mnie chyba bliżej do ludzkiego sposobu wyrazu, choć oczywiście, uważam, że nie można nie podziwiać Mozarta.

    Mayu - masz rację. Tak, jak napisałam w recenzji, drugą część uważam za słabszą. Co do "Kiki" - mnie się podobała, chciałabym jednak zobaczyć, jak broni się wystawiana na scenie.

    Agnes - proszę bardzo. To zaledwie pierwsza część. Moim zdaniem najpiękniejsza, ale polecam też pozostałe dwie :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam, czytałam. Beethovena uwielbiam, zdecydowanie bardziej niż książkę Schmitta ;).

    OdpowiedzUsuń
  5. Recenzja mi się spodobała, więc trzeba będzie sięgnąć po książkę.

    OdpowiedzUsuń