poniedziałek, 5 września 2011

Podróż do wnętrza Oli


Rzadko trafiają się książki, o których zupełnie nie wiem, co powinnam pomyśleć. A skoro nie bardzo wiem, co powinnam o nich myśleć, jak mam wiedzieć, co napisać? Jak ubrać w słowa myśli, które mają kłopot, by się ukształtować? To dość trudne. Taką właśnie książką, wobec której nie do końca umiem się określić, jest powieść Anetty Kołodziejczyk - Rieger „Jestem tu, przy Tobie”.
            „Jestem tu, przy Tobie” to historia młodej kobiety, Oli. Bohaterka powieści jest osobą niesamowicie wrażliwą. Wyjątkowo przeżywa każde wydarzenie w swoim życiu, ale także te, które dotykają zupełnie nieznane jej osoby. Jest niezwykle czuła na krzywdę i niesprawiedliwość. Jako młoda dziewczyna, potrafiła walczyć o swe przekonania. Była odważna i śmiała. Wraz z okresem dorastania pojawia się nieśmiałość i niepewność. Ola zaczyna mieć problem z ubieraniem myśli w słowa. Zagubionej, delikatnej dziewczynie przychodzi z pomocą piękna Alicja, którą Ola sobie wymyśla. Niebawem studentka zakochuje się w przystojnym Marku.
            Tych kilka zdań streszczenia brzmi znajomo, składa się z elementów, które znałam już z innych powieści. A jednak mam pewien problem z tą książką. Nie wiem, o czym jest. Czy o cierpieniu, które zewsząd dociera do Oli? Nie, chyba jednak nie. W każdym razie nie do końca. Bohaterka bowiem w toku akcji kilkakrotnie przechodzi przemianę. A jednak „Jestem tu, przy Tobie” z całą pewnością nie należy do lektur łatwych i przyjemnych. Nie tylko dlatego, że cierpienie stanowi jeden z głównych tematów powieści. Autorka zdecydowała się zastosować zabieg podobny do strumienia świadomości. Choć tu znów, nie nazwałabym go czystym strumieniem świadomości, jaki znamy chociażby z „Pani Dalloway” Wirginii Woolf. Rzeczywistość otaczająca Olę, zostaje nam ukazana przez pryzmat odczuć i przemyśleń bohaterki i… tylko w ten sposób. Niewiele jest zatem w powieści dialogów. Czasami nie spotkamy ich przez kilkanaście stron. Trzeba przyznać, że to zabieg nietypowy i nieczęsto spotykany w polskiej literaturze. Nie jest on jednak łatwy w odbiorze. Czytelnik, który lubi szybkie tempo akcji i dominację dialogów, może poczuć się rozczarowany. W „Jestem tu, przy Tobie” przeważa ton refleksyjno-emocjonalny. Na plan pierwszy wysuwają się odczucia Oli.
            Dodatkowo książka podejmuje tematy bardzo smutne i trudne. Jak już wspomniałam, Ola jest świadkiem cierpienia, nierzadko sama bezpośrednio go doświadcza. Obserwuje nieszczęścia, spadające na jej najbliższych, ale także te, których doświadczają zupełnie obce osoby. Wszystkie je głęboko przeżywa, a wraz z nią, obcujący z tokiem myślenia bohaterki czytelnik.  
            „Jestem tu, przy Tobie” Anetty Kołodziejczyk – Rieger to z całą pewnością pozycja inna od tych, jakie czytacie na co dzień. Każdy jednak musi sam zdecydować, czy ten typ prowadzenia narracji mu odpowiada. A o tym nie można przekonać się inaczej, jak poprzez lekturę tekstu. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Novae Res
 

7 komentarzy:

  1. No proszę, czyli jest jeszcze coś w polskiej prozie, co może mnie zaskoczyć! xD
    Ta książka to z pewnością intrygujące doświadczenie, choć nie wiem, czy w moim guście. Jednak gdy nadarzy się okazja, z czystej ciekawości po nią sięgnę:)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Isadoro - oj tak, to jest intrygujące doświadczenie. Ale z całą pewnością niełatwe :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobra recenzja. Jestem w 100% przekonana, że sięgnę do tej książki jeszcze w tym roku.

    OdpowiedzUsuń
  4. kolmanko - bardzo serdecznie dziękuję za pochwałę, to miód na moje serce :). Książka będzie na pewno inna od większości pozycji, jakie czytałaś. Nie gwarantuję jednak, że się spodoba. Jest specyficzna.

    OdpowiedzUsuń
  5. Im dziwniejsza książka tym ciekawsza do czytania. Skoro jednak jest inna od wszystkich, to z pewnością trzeba po nią sięgnąć;) A na mojej kupce do przeczytania coraz więcej książek... coraz więcej książek

    OdpowiedzUsuń
  6. To chyba nie jest najlepsza propozycja na jesienne wieczory. Dziękuję, ale nie skorzystam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Intrygująco opisana, natomiast nie wiem czy jestem gotowa na tyle cierpienia podane jednorazowo w jednej książce. Na pewno jest to jakaś nowość na naszym rynku, zapamiętam ja sobie ... na wszelki ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń