czwartek, 18 sierpnia 2011

Krawcowa Królowej Elfów i suknia (jak) marzenie


Jeszcze przed rokiem myślałam, że spełnianie marzeń jest usytuowane gdzieś na granicy „niewykonalnego” i „niemożliwego”. Dziś rozumiem już, że jest trudne, ale nie niewykonalne, a tym bardziej nie niemożliwe. Ktoś przekonał mnie, że marzenia można, a nade wszystko NALEŻY spełniać. Co trzeba zrobić? Przede wszystkim podjąć decyzję. Decyzję przejścia od „chciałabym, ale się boję” lub „chciałabym, ale wiem, że nie dam rady” do „chciałabym, więc to zrobię”. Stwierdzicie, że łatwo się mówi. Owszem, łatwo. Wykonać znacznie trudniej. Wykonanie wymaga bowiem wiary, samozaparcia, upartości i cholernie, cholernie dużo pracy. Własnej pracy i wysiłku. Czasami także czasu.
Jak wszyscy mam swoje marzenia. Kiedyś napisałam książkę. Schowałam ją do szuflady i marzyłam, że może kiedyś ją wydam. Potem pomyślałam, że czemu by nie spróbować. Wysyłałam i wysyłałam, z marnym skutkiem, bez odzewu. Zainteresowałam się, jak można samemu wydać powieść. Dowiedziałam się wszystkiego i zwątpiłam. Ktoś Kochający szturchnął mnie i stwierdził: „Próbuj, przekonasz się, że dasz radę”. Pracowałam, zarobiłam potrzebną kwotę. Zebrałam ekipę. Pracowałam z nią trzy miesiące. Było ciężko, poskładanie książki z tekstu w Wordzie to niesamowicie trudne zadanie, chwilami wydawało mi się, że wręcz niewykonalne, ale nie rezygnowałam. Po trzech miesiącach byliśmy gotowi. Wysłałam tekst do drukarni. Po czterech dniach trzymałam w dłoniach własną książkę. Spełniło się moje marzenie. Jeszcze nie całkiem, jeszcze nie do końca, ale wciąż je obracam, wciąż nad nim pracuję.
Potem przyszedł czas na następne. Każda mała dziewczynka chce być księżniczką. U mnie to marzenie rozwinęło się w: „Zostanę Królową Elfów”. Przez siedemnaście lat marzyłam o sukience rodem z filmu kostiumowego. Stworzyłam ją w myślach. Swoją własną, jedną jedyną. Zarobiłam i odłożyłam potrzebną kwotę. Zapytałam pewną Dobrą Istotę, czy ją dla mnie wykona. Po uzyskaniu satysfakcjonującej odpowiedzi, zaprojektowałam wymarzony strój (ku wielkiej rozpaczy A., według której moja koncepcja była wbrew wszystkim historycznym stylom i modom; a niechby nawet była, to moje marzenie :D). Wybrałyśmy kolor i rodzaj materiału (-„ Zielony, koniecznie zielony!” - „Ten włos? – Nie, ten krótszy. Welur, z całą pewnością welur… - Okazuje się, że na welur nas nie stać, będzie aksamit). Kupiłyśmy, dwa metry na suknię („Koniecznie z pełnego koła!”) i dwa na rękawy („- Siedemdziesiąt dwa centymetry szerokości, atlasowe! – Chyba zwariowałaś, absolutnie nie, nie szyjemy koszuli nocnej!” Kompromis: żorżeta). Zrobiłyśmy przymiarkę („- Kurcze, ale ciężka! - Zrobiłam kołnierz z okresu renesansu, ale można go odpruć, wiesz musiałam jakoś zakończyć, jestem perfekcjonistką.  - ??? – Nie podoba ci się? – Nie. – To dobrze, bo mnie w sumie też nie. Rękawy… Tutaj bym zrobiła takie bufki. -??? – Zatem bufki nie. Rękaw do łokcia, tak? – Od łokcia haft i drugi materiał. Dekolt kwadratowy –???? Jeszcze bardziej kwadratowy? Z tyłu tren, z przodu bym ścięła. – Tyle? – Jeszcze opuść, jeszcze. – Protestuję, będę się wciąż potykać, przecież nie chcę być martwym Elfem! – Będzie inaczej, gdy się poruszysz. Przejdź się. O, teraz dobrze. – Nie, za dużo. Troszkę wyżej, dobrze? Tyle? – Niech będzie ”). Wreszcie druga przymiarka. Jest już haft, nie pływam w za dużym czymś, co wcześniej było bardziej ogromnym kawałkiem materiału, niż suknią dla Królowej Elfów. Są rękawy. Długie, bardzo długie. Staję przed lustrem. „A., czy wiesz, że spełniłaś moje marzenie?” Dobra Istota uśmiecha się, żartuje: „ Mogłabym pracować w tej fundacji <<Mam marzenie>>”. Podnosi się z kanapy. „Jadę spełniać kolejne marzenia”, rzuca na odchodnym, prowadząc do windy różowy rower.
Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję, A!

 Oto efekt naszej wspólnej pracy. Polkonie, Królowa Elfów nadchodzi!
Zdecydowanie lepiej wygląda na ludziu :)


Przebiorę w nią którąś z koleżanek...
...i wtedy zrobię zdjęcie.

9 komentarzy:

  1. Piękne marzenia i trzymam kciuki, aby w pełni się spełniły. Widząc Twoje zaangażowanie i to ile władasz w to wszystko pracy, jestem przekonana, że Ci się uda:)
    Koniecznie przebierz koleżankę, bo ciekawi mnie jak ta niezwykła suknia wygląda na osóbce:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tam wolałabym zobaczyć w niej Ciebie xD
    Suknia jest cudowna, szkoda, że taka moda już minęła...
    Trzymam kciuki za kolejne marzenia!

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kasandro - dziękuję serdecznie za doping, to już jest nas dwie, które wierzą, że się uda :). A wszystko, nawet spełnianie marzeń, jest kwestią wiary, pracy, uporu i... odrobiny szczęścia.

    Isadoro - może nawet zobaczysz w niej mnie, ale bez głowy ;). Bardzo dbam, by nie zostawiać swojego wizerunku w Internecie. Ja również bardzo żałuję, że moda na suknie i bycie damą już minęła, ale zawsze można ją zmusić, by wróciła :). Serdecznie Cię ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nic tylko teraz paradować po Poznaniu i przyciągać spojrzenia;) Super

    OdpowiedzUsuń
  5. Sama się w nią ubierz - w końcu to na Twoją figurę była szyta. Jeśli nie chcesz pokazywać twarzy, to zawsze możesz ją w fotoszopie czy innym programie zamazać albo po prostu wstawić tu zdjęcie "do szyi" :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana, koniecznie prosimy o zdjęcie Ciebie w tej sukni :) Inaczej, jak sama widzisz, wiele osób pozostanie niepocieszonych :) A chyba nie chcesz wpędzać nas w depresję? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, "na ludziu" zdecydowanie lepiej :)
    A z tym wizerunkiem to chyba Ci się nie uda, skoro zostałaś już obfotografowana na Polconie ;P więc może wrzuć tu po prostu normalne zdjęcie?

    OdpowiedzUsuń
  8. Popieram głosy, które w sukni chcą Ciebie zobaczyć, a nie suknie na wieszaku lub na kimś innym! Pokaż się choćby tyłem;)
    Garfield

    OdpowiedzUsuń