środa, 26 października 2011

Premierowa recenzja "Nadziei czerwonej jak śnieg"

Muszę chyba zrobić przerwę i stanowczo odmawiać (również sobie, a może zwłaszcza sobie!) czytania książek w pdfach. To już trzecia w tym miesiącu i mój wzrok zaczyna dość stanowczo protestować. W najbliższym czasie planuję zaprezentować Wam kilka recenzji seriali i filmów. Zadziwiające, co też człowiek sobie wymyśla, by nie robić tego, co robić powinien. Skutek: moi superbohaterowie i praca magisterska czekają. Oj, a wstęp do pracy jakoś sam się poprawić nie chce. Jaka szkoda. Dla zainteresowanych link do recenzji "Nadziei czerwonej jak śnieg" - KLIK.  

7 komentarzy:

  1. Jak nie ma się czytnika, to cięzko czytać w pdfach. Ja zresztą zawsze będę głosiła wyższość ksiązek papierowych nad e-bookami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tego jeszcze nie było! Wariacja na temat powstania styczniowego - z chęcią przeczytam, a przynajmniej spróbuję:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie ma to jak papierowe wersje książek.

    "Nadzieja czerwona jak śnieg" - recenzja mi się bardzo podoba, ale odnoszę takie wrażenie, że w książce dużo opisów walk pewnie jest, a to juz troche nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aneto - całkowicie się z Tobą zgadzam. Dla mnie też istnieje tylko i wyłącznie książka papierowa, ale nie potrafię odmówić, gdy Redakcja prosi ;).

    Isadoro - jest co czytać, ponad 500 stron, polecam spróbować :).

    Ulciu - tak, opisów batalistycznych jest sporo. W końcu to książka o powstaniu :D.

    OdpowiedzUsuń
  5. No proszę Sand i Żmichowska, a do tego powstanie styczniowe. Jednak ta polska fantasy nie jest tak strasznie kiepściutka.
    Przeczytam w wolnym czasie (planowo jakiś 2013 ;p )

    OdpowiedzUsuń
  6. Mary - nie jest i nigdy nie była :). Choć historia i fantasy to nie jest to, co tygryski lubią najbardziej. Co do wolnego czasu, moja rada, zacznij od chodzenia spać o ludzkich porach.

    OdpowiedzUsuń
  7. to najbardziej ludzka pora jaka znam :D

    OdpowiedzUsuń